Wychodzę z psem na dwór, cała usmarkana, bo chora. Spotkałam kolegę i pogadałam z nim spory czas. Z naprzeciwka w naszą stronę szła dziewczyna naszego kumpla, który siedzi w ośrodku. 'Patrz, co za pizda. Ma nowego!' Obściskiwała się z jakiś typem. Gdy znalazła się już dość blisko nas, zaczęłam śpiewać refren firmy - fałszywe dziwki, kumpel od razu dołączył do mnie. Ona się dziwnie na mnie spojrzała i poszła dalej. 'Dziwko, zginiesz marnie!' Krzyknęłam za nią.
|