przypominam sobie moje urodziny. jedne z najokropniejszych urodzin jakie było mi dane przeżyć w tym moim jakże krótkim jeszcze życiu. byłam pokłócona z najlepszą przyjaciółką. przyszła do szkoły. powiedziała cześć, zwykłe cześć. żadnego najlepszego czy sto lat. potem siedziała ze mną na ławce. wiedziałeś doskonale, że sie z nią nie pogodziłam. przyszedłeś do mnie i złożyłeś mi życzenia. nawet nie wiesz jak dużo zdziałałeś, ciepło Twojej dłoni sprawiło, że nie popłynęły mi łzy. i wiesz , to się nazywa chyba PRZYJAŹŃ. w naszym przypadku, nazywało się.
|