W ciemności słucham kaset na słuchawkach.
Miasto śpi, Rodziców nie ma ze trzy dni.
Papieros ma smak życia i nie smakuje.
Zabieram walkmana i nie zamykam drzwi. Gdybym wiedział wtedy, że istniałaś…
Przyszedłbym. Kilka lat później jadę nocą bez pomysłu.
Wciąż słuchałem tych kilku ulubionych płyt.
Znów ten stan, że nie wiem, co mam robić.
Niby wszystko gra i niby o to chodzi,
Ale leżę sam, po ciemku na podłodze.
I muzyka gra, a ja wstaje i wychodzę. Kobiety mam niezłe, ale nie moje niestety.
Mam więcej, inni mają po jednej.
Mam mniej, bo żadnej konkretnej.
Nie mam nic, nie mam nawet pomysłu.
Mam ochotę iść, chociaż nie mam wcale celu. Wszedłbym teraz przez ścianę do Ciebie,
Za kilka lat pewnie będę nadal sam,
Budząc się z nową nią,
ten sam utwór będzie robił tło.
Nocą będę czekał,
Bo całe życie jakoś tak czekałem…
Na Ciebie, choć nie wiem, czy istniejesz.
Czekam dalej.
|