Rodzice spytali mnie jakie auto chciałabym dostać na osiemnastkę , a ja jedyne co byłam w stanie zrobić to ze śmiechem na ustach powiedzieć ' różową hulajnogę poproszę' bo szczerze nie ogarniam tego. Nie potrafię zaakceptować wiadomości że praktycznie za miesiąc stanę się pełnoletnia , że na dobre wkroczę w tak zwaną 'dorosłość' . Nie chcę tego , jest mi to niepotrzebne dzisiaj , jutro , czy przez najbliższy rok.To taka oznaka starzenia się , a ja wolałabym cofnąć się o dwa czy trzy lata. Bo co mi to da ? To że spokojnie mogę kupić sobie alkohol w sklepie ? Z moim podrobionym dowodem i tak robiłam to bez problemu . Możliwość głosowania w wyborach ? I tak nie zamierzam tego robić , no chyba że znajdzie się poseł wnoszący o zalegalizowanie marihuany . I jedyne co pociesza mnie w tej sytuacji to tylko wizja grubej , niezapomnianej biby / nacpanaaa
|