Miałaś kiedyś takie dwa cholerne uczucia, które się ze sobą przeplatały? Uczucie euforii, podniecenia, zafascynowania, przypływu entuzjazmu, takie kiedy czujesz się naprawdę, w pełni i świadomie szczęśliwa? A zarazem takie kiedy mimo, że wszystko w środku się śmieje i tańczy, a motyle fruwają, ogarnia Cię dziwny, specyficzny smutek, i druga część Ciebie krzyczy, i ostrzega?
|