Biegła. Po chwili ponownie spojrzała na zegarek. Była 15:55. Miała jeszcze 5 minut. Była niedaleko, tak blisko, niemalże, na wyciągnięcie ręki na to aby zdążyć na PKP. Na to aby ujrzeć być może ten ostatni raz jego twarz. Spóźniła się tą jedną pieprzoną minutę. Odjechał. W filmie by zdążyła. Rzeczywistość jednak nie jest filmem...
|