spotkałam go na mieście. powiedział głupie 'cześć', odpowiedziałam, przyspieszając, patrzyłam w bok, żeby tylko nie spotkać się z nim spojrzeniem. złapał mnie za rękaw, prosił o rozmowę. na wstępie oznajmił, że nie będzie to kolejna rozmowa z tych typu 'wróć do mnie'. zgodziłam się, bo w sumie czemu nie. poszliśmy do parku, powiedział, że już to sobie wszystko przemyślał i najlepszym wyjściem będzie przyjaźń, koleżeństwo. wiedziałam, że to będzie trudne, po tym wszystkim, dla niego i dla mnie, ale zgodziłam się, bo nie chciałam tracić z nim kontaktu. 'to przyjaźń?' spytał i podał mi rękę. kiwnęłam głową twierdząco, po czym złapałam go za rękę. niespodziewanie pocałował mnie, trwało to chwilę. oderwałam się 'ej! miała być przyjaźń', on na to 'no tak, wiem. yy.. zapomniałem' i oboje zaczęliśmy się śmiać, a każde z nas poszło w inną stronę. a kiedy odwracałam się w jego stronę, dopiero zdałam sobie sprawę, że już nigdy nie będziemy razem. do oczu zaczęły napływać mi łzy.. / pepsiak
|