Szłam. W głowie roiło mi się od myśli. Byłam sama. Bezwiednie włóczyłam nogami. Czarne niebo rozpinało nade mną swoją szatę. Wreszcie zrozumiałam, że to nie ma sensu, że czas dać spokój. Coraz bardziej umacniałam się w tej myśli. Nadzieja już dawno mnie opuściła. Nie miałam złudzeń. Tak strasznie czułam się samotna. Tak bardzo potrzebowałam wsparcia. Wymazałam Go z pamięci i chodź była to najtrudniejsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłam, musiałam to uczynić, gdyż dłużej tak nie mogłam. Nie dałabym rady. To koniec. Szłam w samotności przed siebie, patrząc na gwiaździste niebo.
|