szłam korytarzem z przyjaciółką. kroczyłyśmy w mileczeniu, mój dobijający humor nie pomagał w podjęciu jakiejkolwiek rozmowy. podbiegła do nas koleżanka z klasy. jak to zwykle miała w zwyczaju, zaczęła opowiadać nam newsy z tygodnia `ten Twój były, to szybki jest. już wyrwał tą nową.` zwróciła się do mnie. wgapiałam się w nią z niedowierzaniem. `gdzie są?` - zapytałam, chciałam zobaczyć to na własne oczy. `przed szkołą, ale co..` nie pozwoliłam jej dokończyć, z prędkością światła popędziłam we wskazane miejsce. wypadając z drzwi wyjściowych - zobaczyłam ich od razu. siedzieli na schodach, całowali się. ręce zaczęły mi drżeć, a w gardle coś ściskało. `ty chuju , jak mogłeś mi to zrobić?!` wyszeptałam ze łzami w oczach, po raz kolejny łykając dawkę leków na uspokojenie. byłeś jak nieleczona choroba - przez Ciebie z każdym dniem mój stan coraz bardziej się pogarszał. / pstrokatawmilosci
|