`Dziewczyna stała na balkonie i patrzyła na rozciągające się wokół pola. Wzięła głęboki oddech. Powietrze było takie lekkie, czyste. Uwielbiała takie miejsca. Jednak nie potrafiła być tak szczęśliwa jak kiedyś. Ponieważ teraz nie było JEGO. Gdy patrzyła na zielone łąki widziała siebie, w letniej sukience biegła do przodu. Za nią biegł chłopak. Nieco wyższy od niej, brunet o niebieskoszarych oczach. Był obiektem westchnień nie tylko jej. Jednak ona czuła, że kocha go nie za cudowne oczy, wspaniałe usta czy niesamowity zapach. Ona kochała Go za to jaki był naprawdę. Nie, nie był ideałem… nikt nie jest. Jednak to on zawsze umiał ją rozweselić, sprawić by smutek ustąpił radości. Przy nim była szczęśliwa, promieniowała. Widać to było od razu gdy ktoś zobaczył ich razem.
|