Szepnął moje imię mi do ucha...Odwróciłam się w jego stronę i posłałam pytające spojrzenie, chociaż pewnie tego nie zauważył, bo było ciemno. - Daj buzi. - zaczął szukać dłońmi mojej twarzy.Delikatnie pocałowałam go w jego słodkie usta.- Dobranoc. - wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Prychnął, przyciągając mnie z powrotem do siebie.- Nie takie buzi chciałem. - powiedział z wyrzutem.
- Twoi rodzice śpią kilka pokoi dalej. - zauważyłam inteligentnie. Prychnął po raz drugi,
- Chcę tylko buzi, przecież to nie zbrodnia.
|