 |
|
Momenty w których łamie nam się głos, należą do najważniejszych
|
|
 |
|
Widzisz, kiedyś zbliżyłam się zbyt mocno do człowieka i on wyrwał mi serce
|
|
 |
|
Znajdź mnie. Czekam wśród tłumu ludzi wmawiających Ci, że miłość to stos bzdur
|
|
 |
|
będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu, wierząc, że usłyszę Twój wśród nich
|
|
 |
|
eraz patrzę w twe oczy zmęczone jak moje. Bardziej kocham to miasto zmęczone jak Ty. Cały czas wierzę w nas i robię tutaj swoje, i wierzę że spełnią się najlepsze sny
|
|
 |
|
Kiedyś zmierzałem do szczęścia, dziś nie wiem sam, gdzie biegnę. Bo niebo jest już chyba zbyt odległe
|
|
 |
|
Chłodny wiatr otulał jej twarz, a deszcz nie pozwalał spojrzeć mu w twarz. Łzy przysłaniały jej obraz, który powoli się zamazywał. Nie widziała już chłopaka, którego kochała bezgranicznie, a niewyraźną postać, która chciała ją zniszyć. Trzymał w dłoni nóż chociaż słowami zadawał jej ból, który go satysfakcjonował. Chora relacja ich wykańczała, ale nie wyobrażali sobie innego życia niż to gdzie miłość pełniła rolę cierpienia. Z każdym dniem otwierało się przed nimi piekło, z którego nie było wyjścia. Jedyną drogą ratunku było pozbawienie życia jedynej osoby, którą się kocha./Lizzie
|
|
 |
|
Tak. Jestem o niego zazdrosna. Cholernie zazdrosna. Ale to nie przez to, że mu nie ufam. Wręcz przeciwnie, ufam mu bardziej niż komukolwiek na tym świecie, ufam mu bardziej niż sobie, wierzę w jego miłość równie mocno jak w istnienie Boga. Po prostu boję się, że kiedyś życie poprowadzi go w inną stronę. Że zabierze mi go inna kobieta. Boję się o stratę człowieka, który jest w moim życiu niezbędny. Który jest moim szczęściem. Wielkim szczęściem.
|
|
 |
|
Wszechobecna zazdrość odbiera czasem oddech
|
|
 |
|
I chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałabym Cię mieć
|
|
 |
|
nawzajem zabijaliśmy się tym naszym pozornym szczęściem
|
|
 |
|
nie rozmawiamy ze sobą, nie rozmawiamy wcale, każdy z nas kryje gdzieś w głębi smutki i żale. tak właśnie jest. tylko dzień dobry, jak leci, w porządku, do jutra. TAKIE BLA BLA BLA, ukrywamy prawdę nie gadamy o niej wcale
|
|
|
|