 |
|
mówi się "kocham",
bo chce się odezwu.
i "śmierć" się odpowiada,
choć trzeba inaczej.
|
|
 |
|
są jednak takie poranki, że budzisz się i przestajesz wierzyć, że
gdziekolwiek na świecie jest pięknie. albo że on w ogóle istnieje, że
jest jeszcze coś poza tym jednym pokojem, gdzie trzymasz smutek w sobie
|
|
 |
|
czasami myślę, że już czułem wszystko, co dane mi było poczuć. i że od teraz nie będę czuł niczego nowego, tylko wyblakłe reminiscencje tamtych uczuć.
|
|
 |
|
tęsknię za tobą. tęsknię bardzo boleśnie. bolą mnie włosy, kosteczki dłoni, koniuszki palców, rzęsy i kąciki ust. boli mnie skóra, podbrzusze, niebieskie skarpetki na stopach i lakier na paznokciach. boli mnie dotyk uszka od filiżanki, w której jest moja herbata i jutrzejsze kakao, które rano wypiję. boli oddech i para na szybie od samochodu. wracaj już, bo nikt nie wymyślił jeszcze środków kojących aż taki ból.
|
|
 |
|
zupełnie jakbyśmy poznali się tylko po to, żeby się ze sobą żegnać
|
|
 |
|
nawet dziwna miłość jest lepsza od braku miłości
|
|
 |
|
Spalają sie tam, gdzie ja czuję chłód.
|
|
 |
|
i tylko nam bywa
tak źle, że na złe takie brak wyrazu,
a serce pęka w nas i we krwi pływa.
|
|
 |
|
Swoje plany pozałatwiać samo nic się nie rozwiąże, porozmawiaj z nią , milczenie pogłębia problem.
|
|
 |
|
Popatrz. To ja. Przed Tobą stoi teraz zwykły człowiek.
Zaciśnięte pięści, łzy płyną z zaciśniętych powiek.
Zmagam się z każdą myślą i siłuję z każdym słowem.
Ta pewność boli i nie wiem jaką dostanę odpowiedź.
|
|
 |
|
[2] Naszkicowała fundament w moim umyśle, że zaopiekuje się mną i będzie przystanią, która zniweluje nerwy i smutek. Jej cień towarzyszy mi zawsze, bez względu na to, jak wysoko jest słońce. Nie wpływają na niego pory roku, czy pogoda. Różni się mocno od innych. Nie kojarzy się z czymś złowrogim. To żywy cień szczęścia, miłości i przyjaźni. To przyszłość, przeszłość i teraźniejszość.
|
|
 |
|
ty myślałaś, że wróci, i że będziesz miała happy end z tym pojebańcem. no cóż.
|
|
|
|