 |
|
Samoobrona a w kieszeni na zawsze na bicie
Niosą mnie dzieciaki pogrążone w gniewie
Dalej stale wale swoją prostą przed siebie
Robię to i tylko ode mnie zależy jak ja to na kartcę uchwycę
Moje ukochane brudne ulice
Obnażone tak, że aż dreszcze są i tchu brak i tchu brak!
|
|
 |
|
Dzisiaj ciemna noc, ciepła noc
Miłości nie ma, mocno zaciskam pięści
|
|
 |
|
Ja Mefistofeles, przyniosę twoim cierpieniom kres
Nie przespane noce, ciągły stres, życie takie piękne jest
|
|
 |
|
Co się liczy, to się liczy co ci mine to nie zginie
|
|
 |
|
Masz oczy lecz nie widzisz
Ja mówię lecz ty prawdy się wstydzisz
Bliźnich się brzydzisz
Świętości wciąż szydzisz
|
|
 |
|
Przechodzę ludzkie pojęcia zapamiętaj
Że nielegal to styl mego życia,
Również uliczny syf, nigdy tego nie zrozumiesz
|
|
 |
|
A ja wstanę jak upadnę,
Bo pierdolę takie życie,
W którym problem zsyła problem,
Jeszcze wystawia mi kwitek.
|
|
 |
|
Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech
|
|
 |
|
Ja wiem zazwyczaj dobro przyciąga przeciwieństwa
|
|
 |
|
Głupotę to tu możesz kupić nawet jak chcesz w sklepie `
|
|
 |
|
`Chciałam Cię w tedy przytulić. A Ty kur.wa podałeś ręke tak jakbym byla jakimś ziomkiem ! Gdybyś mnie przytulił ona by Cię nie zjadła.!`
|
|
 |
|
pier.dolisz mi że jesteśmy znajomymi, a kur.wa "cześć" trudno powiedziec !`
|
|
|
|