 |
|
Boję się, że kiedyś nie będzie tak jak dzisiaj. Ze stracę coś ważnego. Coś, bez czego obecności dam się zdeptać byle jakiej mrówce..
|
|
 |
|
Kiedyś życie nie było tak skomplikowane. Wystarczyło zobaczyć słońce na dworze i już się uśmiechałeś. Teraz jesteś zdania, że ten blask mógłby Cię oślepić, zabić. Nie rozmawiasz z ludźmi, bo ich przy Tobie nie ma. Nie mogli Cię zrozumieć, więc odeszli. Ich wybór. Na siłę nikogo nie zatrzymywałeś. Jeśli wrócą, wybaczysz. A teraz żyjesz sam z sobą. I muzyką, kotem, czterema ścianami, których nie opuszczasz kiedy nie musisz. Nocami w ciszy myślisz, kiedy nadejdzie dzień, w którym coś się zmieni. Pragniesz, by się pospieszył. Zasypiasz i śnisz o pięknym życiu. Gdy otwierasz oczy jesteś wściekły, bo to nigdy nie będzie miało miejsca i włączasz muzykę, która Cię uspokaja... A TEN dzień się zbliża..
|
|
 |
|
Szliśmy korytarzem Ty wybuchnęłaś śmiechem opowiadając mi swój sen. A na mojej twarzy pojawił się niewinny uśmiech. Od razu zapytałaś co jest grane. Tak opowiedziałam Ci słowo po słowie, że spotkaliśmy się bo cholernie Ci na tym zależało. Rozmawialiśmy długo i rozstrzygająco. Po raz pierwszy zobaczyłeś jak płacze wtedy mnie przytuliłeś i powiedziałeś, że już dłużej nie potrafisz, że mnie kochasz. Nagle weszłaś mi w słowo i powiedziałaś "mówiłam, że wszystko się ułoży" a ja jej na to odpowiedziałam "mała przecież rozmawiałyśmy o snach"
|
|
 |
|
"Pokochaj mnie tak jak ja kocham Cię! "
|
|
 |
|
Zabolał mnie Twój bezsensowny ruch. Nie wiem dlaczego, nie wiem po co ale wiem jedynie, że to zrobiłeś sprawiło Ci niezwykłą przyjemność. Próbowałeś zagrać na moich uczuciach, na moim sercu i sumieniu. Zauważyłam, że po raz kolejny raz zostałam okłamana przez osobę na której mi zależy. Jednak to nie miało znaczenia bo to ja obdarzyłam Cię ogromnym uczuciem. To było oczywiste wręcz nastawione od samego początku na porażkę. Ale liczę, liczę że jeszcze się odezwiesz. Dam Ci jeszcze szansę przez kilka dni ale później ? Później zapomnę, że między nami kiedykolwiek coś w ogóle było...
|
|
 |
|
Kup mi plastikowy pierścionek i krzyknij, że mnie kochasz !
|
|
 |
|
Pamiętam jak szliśmy.. Szliśmy na długi spacer..Było cholernie zimno a przez całą drogę czekałam aż w końcu złapiesz mnie za rękę, czekałam aż w końcu wykrzyczysz mi w twarz, że mnie kochasz ale nie, nie wydarzyło się to. W sumie to, że zakochałam się w Tobie to tylko i wyłącznie moja wina przecież to ja narobiłam sobie głupich, niepotrzebnych nadziei a ja dla Ciebie kiedykolwiek coś znaczyłam? Czy chociaż przez chwilę byłam ważniejsza od innych? Ciągle zadaję sobie te pytania oraz cały czas całą winę zrzucam na siebie, ciągle się obwiniam.. Weź to w końcu zmień !
|
|
 |
|
Boli mnie fakt, że po tym co się wydarzyło bałeś się mi spojrzeć w oczy, bałeś się spotkać.. W sumie to dlaczego? Przecież nic do mnie nie czułeś.. Mogłeś wykrzyczeć mi to w twarz, że dla Ciebie jestem nikim .. może dałabym sobie wtedy spokój ..
|
|
 |
|
Ciężko uwierzyć mi w to, że to co nas łączyło z Twojej strony nie posiadało żadnego uczucia..
|
|
 |
|
Już wiem, wiem że skończyło się coś na dobre...
|
|
 |
|
Wiesz jesteś nadal dla mnie ważny. Ale wiem też jedno przecież nie mogę czekać wiecznie na coś co nigdy się nie wydarzy.. Już postanowiłam odpuszczę sobie już...chyba...chociaż nie wiem czy potrafię zapomnieć o najważniejszej osobie mojego życia..
|
|
|
|