 |
|
bezwładne ręce próbowały uchwycić moment, w którym pocałowałeś mnie po raz pierwszy, chciałam złapać to wspomnienie, które teraz ulatywało z mojej głowy, niczym dym papierosowy po każdym moim zaciągnięciu się. niemy krzyk wołał twoje imię z nadzieją, że usłyszysz moje wołanie i wrócisz, wyciągniesz dłoń i podniesiesz mnie, wyciągniesz ze szponów rozpaczy. miałam nadzieję, że krztusząc się łzami, usłyszysz mój skowyt i ten ból, rozdzierający mnie, dotrze do ciebie. chciałam, żebyś pamiętał, że byłam, że cierpię. i jeśli nie chciałeś wrócić, chciałam, żebyś cierpiał razem ze mną. nie dam ci zapomnieć.
|
|
 |
|
nie znajdziesz miłości w dużych cyckach bez serca.
|
|
 |
|
Lubię kiedy piosenka pasuje do sytuacji i niemiłosiernie tyra mi umysł.
|
|
 |
|
''Nie sztuką jest przyciągnąć wyglądem , sztuką jest zatrzymać charakterem''
|
|
 |
|
Szykowałam sobie wieczorem ubranie na następny dzień. wyrzucając ciuchy z szafy poczułam znajomy zapach. wzięłam do ręki bluzę, którą miałam na sobie kiedy ostatni raz się widzieliśmy i powąchałam ją. Zaciągałam się zapachem Twoich perfum jak narkomanka i byłam pewna jednego. Nigdy, kurwa, nigdy nie dasz mi o sobie zapomnieć! / fejsbuk
|
|
 |
|
nie chodziło o powrót, o chodzenie w Jego wielgachnej bluzie, wdychanie do nozdrzy Jego intensywnego zapachu, o czułe pocałunki każdego wieczoru, czy nawet te przesłodzone wiadomości na dobranoc i dzień dobry. zwyczajnie chciałam czasem zamienić z Nim słówko, przekonać się, że sobie radzi i może trochę, troszeczkę, znieczulić tęsknotę, która zatruwała każdą część mojego organizmu. / jedzieszdalej
|
|
 |
|
wracałam z treningu. z racji iż była ładna pogoda postanowiłam przejść się dłuższą drogą-przez dzielnicę, która jest postrzegana za jedną z gorszych w mieście. szłam słuchając muzyki, gdy nagle z bramy wyszło czterech kolesi. głupie teksty typu 'co taka Niunia tu robi?', itd. ignorowałam ich, próbując przejść obok. nagle jeden z Nich złapał mnie za rękę dodając 'nie tak szybko'. przestraszyłam się. poprosiłam by mnie puścił - na próżno. nie miałam pojęcia co zrobić. wtedy też z bramy wyszedł pewnien koleś, którego znałam ze szkoły. nienawidzieliśmy się od dawna. 'no to mam przesrane'-pomyślałam. spojrzał na mnie swoim cwaniackim wzrokiem, mierząc od stóp do głów. bałam się Go cholernie. popatrzył na kumpli, po czym z uśmiechem dodał 'puśccie Ją'. puścili - a ja odeszłam. od tamtej pory gdy widzi mnie w szkole zawsze miło się uśmiecha i mówi 'cześć', a ja bez strachu przechodzę przez tę ulicę, której zawsze tak bardzo się bałam. || kissmyshoes
|
|
 |
|
w tych czasach cwaniactwo i spryt to podstawy etyki.
|
|
 |
|
wypij ostatni kieliszek wódki, zamknij oczy i pomyśl że i Tobie się kiedyś uda w miłości.
|
|
 |
|
bywa że ten syf zmienia się w bajkę.
|
|
 |
|
nie udawaj kogoś kim nie jesteś, nie pajacuj
|
|
|
|