 |
|
mam burdel w głowie , kompletny , totalny rozpierdol. Nie wiem już co się dzieje i nawet nie wiem czy chciałabym to wiedzieć. Gdyby to wszystko nabrało barw , może dopiero wtedy doszłoby do mnie w jak wielkim bagnie właśnie jestem. Zapadam się , tracę kontrolę i nie panuję nad sobą , nad swoim zachowaniem , życiem i całą resztą , więc jak mogą być z tobą skoro nie daję rady sama ze sobą ? Kochasz mnie , kochasz , kochasz ciągle to powtarzasz a ja za każdym razem gubię się na nowo , czasami miłość nie wystarcza,nie zawsze,obawiam się że na pewno nie w tym przypadku. Jestem toksyczna,niszczę,nie chcę tego robić ale nie mogę przestać. Chcę byś był ze mną ale nie mogę Ci na to pozwolić , musisz znaleźć szczęście u boku kogoś innego , kogoś normalnego , nie chcę ale cholera muszę w końcu to zrobić , muszę odejść nie zważając na ból , nie zważając na siebie a mając na uwadze twoje dobro , muszę choć raz zachować się tak jak należy , nie mogę przecież całe życie być egoistka / nacpanaaa
|
|
 |
|
"Trzeba jedynie być odważnym, wierzyć w magię
i być pewnym, że koniec będzie szczęśliwy." ..
|
|
 |
|
Gdyby życie było tak samo łatwe do przewidzenia, jak zakończenie "Gąsiareczki"..
|
|
 |
|
"Słuchasz co ona mówi jedynie po to, by wytykać jej błędy." ..
|
|
 |
|
Ile razy w życiu zdarzyło Ci się żałować, że tego dnia w ogóle wyszedłeś z domu? Byłeś w tak kiepskim stanie, że nie zdołałeś udawać, jak zawsze, że wszystko jest w porządku? Twoje łzy zobaczył nieodpowiedni człowiek, o którym myślisz, że czasem, od tamtego zdarzenia, się nad Tobą lituje? A Ciebie to przytłacza. Odpychasz go za każdym razem, gdy znów się zbliża lub nawet, gdy dopiero ma zamiar to zrobić. Nienawidzisz się za to. Myślisz, że bez przyjaciół jesteś nikim. Nienawidzisz siebie..
|
|
 |
|
Jeśli za parę lat przeczytam ten wpis, mimowolnie się uśmiechnę.Na pewno.Dlaczego?Przypomnę sobie, jak w tym momencie-dzisiaj,jutro i tak zawsze,tfu,od połowy listopada,niemalże codziennie,właśnie z powodu jednej osoby,wyjątkowej,innej od wszystkich,się uśmiecham.Szczerym uśmiechem.Wcale niewymuszonym.Ostatni raz,pamiętam,że robiłam to prawie 3 lata temu.Nie były to najlepsze czasy porównując do dzisiejszych,ale przez to,że nigdy już nie wrócą,takiej opcji w ogóle nie ma,to uważam je za najpiękniejsze.Mimo tego,że opuściło mnie wtedy wiele osób,o których nie mogę zapomnieć.Może ktoś z nich powróci,mam nadzieję,choć na pewno nie każdy by mógł to zrobić.I nawet mając tą świadomość potrafię się cieszyć teraźniejszością,choć nawet śnię o przeszłości.Ale nie myślę o niej w ten sposób,że mnie prześladuję.Cieszę się tylko z tego,że przeżyłam tyle upadków.Dalej istnieję.Wiele osób mogłoby być ze mnie dumnych.Ja też jestem.I jestem też wdzięczna tej,która mnie wysłuchuje.I nie ma dość.PK..
|
|
 |
|
telefon dzwoni , boję się tego dźwięku , nie chcę odbierać , nie chcę rozmowy , nie chcę kolejnej kłótni , właściwie to nie chcę już niczego. Jestem tu i jest mi dobrze , nie właściwie jest mi źle ale ta rozmowa sprawi że poczuję się jeszcze gorzej , więc zostaw to w spokoju. Nie naprawimy tego , nie naprawisz mnie ani ja nie naprawę Ciebie. Nie zmienimy biegu wydarzeń, nie cofniemy słów , nie posklejamy rozbitych talerzy , mało brakowało a zrobiłabym Ci krzywdę , przeraża mnie fakt że chyba właśnie tego chciałam dokonać w tamtym momencie. Jesteśmy zepsuci a właściwie to ja jestem zepsuta i Ty jesteś zepsuty bo nas już nie ma. Staram się pogodzić z myślą że już nigdy nie będzie i nie jest łatwo , wierz mi , boli , uwiera w każdą część mojego chorego jestestwa , tak cholernie . On znowu dzwoni i dzwoni jakgdyby oczekiwał cudu , to przecież śmieszne , do tego jeszcze ten wszechobecny rozsadający nozdrza zapach , tak chyba pachnie ulatniające się szczęście / nacpanaaa
|
|
|
|