 |
|
nie wierzę, że zostaniesz.
|
|
 |
|
wyrzuca z siebie kolejne pretensje o moje chore zachowanie, wybryki, drobne przewinięcia. wciągam do płuc buch za buchem napawając się bólem w Jego spojrzeniu. błądzę wzrokiem nie wiedząc na czym go zawiesić. poprawiam co chwila grzywkę dostającą się do oczu. zaczyna przepraszać, na co nawet nie reaguję. rzucam na ziemię niedopalonego papierosa i gaszę Go butem. odchodzę mówiąc, że ostrzegałam, iż w końcu będzie za późno. czas zmienił mnie w sukę.
|
|
 |
|
Nie wiesz co to znaczy szczęście, nie masz go w rękach,
co to znaczy fałsz i co to znaczy męka,
po raz kolejny wszystko znika jak widmo,
już nie dajesz rady to droga donikąd.
|
|
 |
|
chyba ucieknę gdzie? Ja wiem ty wiedzieć nie musisz.
Może szczęście mnie dogoni w tej jadowitej puszczy.
|
|
 |
|
wiem, nie zmienię nic przecież nie jestem Bogiem,
dobrze że ten rap jest moim jedynym nałogiem,
i kocham tak pisać, wersy wieczorem gdy ciemno
|
|
 |
|
Milion myśli zalewa białą kartkę , gdy ja zalewam się przez zmrożoną Finlandię.
|
|
 |
|
Przez stare sprawy nagle szybko dorosłem
a teraz nie chcę obiecywać więcej , kończę .
|
|
 |
|
Obiecywałem sobie że nigdy więcej nie dam się okłamać i nie zaufam kobiecie.
|
|
 |
|
Obiecywałem tyle razy , że nie zabraknie mi wiary i nie przestane marzyć.
|
|
 |
|
Obiecywałem tyle razy , że nie powtórzy się już więcej nigdy więcej coś między nami
|
|
 |
|
ciekawe czy wie jak mnie niszczy, ile razy na dzień doprowadza mnie do chociażby minimalnego cierpienia. nie wybucham od razu płaczem, nie krzyczę, nie niszczę wszystkiego co trafi mi się pod ręką, a zwyczajnie kruszę się od środka. z każdym z Jego najdrobniejszych posunięć od mojego serca odpada jakaś niewielka cząstka. biorąc pod uwagę częstotliwość tego zjawiska - wkrótce zginę.
|
|
 |
|
nieistotne czy z czasem będę cierpieć, czy nie. cierpienie to w końcu efekt szczęścia, późniejsze następstwo. a cholera, ja uwielbiam szczęście.
|
|
|
|