 |
|
Każdy dzień jest taki wspaniały
I nagle, trudno mi było oddychać
Teraz i wtedy, poczułam niepewność
Z tego bólu, poczułam się bardzo zawstydzona
Jestem piękna nie zależnie od tego co mówią
Słowa nie potrafią mnie poniżyć
Jestem piękna, na swój sposób
Tak, słowa nie potrafią mnie poniżyć
Więc nie poniżaj mnie dzisiaj..
|
|
 |
|
My z XXI wieku - rozbijający atomy, zdobywcy księżyca, wstydzimy się miękkich gestów, czułych spojrzeń, ciepłych uśmiechów. Kiedy cierpimy wykrzywiamy lekceważąco wargi. Kiedy przychodzi miłość wzruszamy pogardliwie ramionami. Silni, cyniczni, z ironicznie zmrużonymi oczami. Dopiero późną nocą, przy szczelnie zasłoniętych oknach gryziemy z bólu ręce, umierając z miłości.
|
|
 |
|
Najważniejsze, żeby pewnego dnia wszystko co Cię otacza nie stało się przerażająco obojętne, słyszysz? Twoje codzienne obowiązki, poranki z kubkiem kawy i papierosem, codzienna bieganina, spotkania z przyjaciółmi, ulice Twojego miasta, popołudnia, rodzinne obiady, twarze bliskich, Twoje sukcesy, Twoje porażki, wieczorne spacery, chwile szczęścia, nowe doświadczenia, nowe obowiązki. złość się, kłóć się, walcz, śmiej się, zagryzaj wargi, zaciskaj pięści, kochaj, biegaj, pływaj, pracuj, ucz się, rób zdjęcia, smakuj, dotykaj, poznawaj, płacz, krzycz, żyj. Nie dopuść do tego, żeby obojętność była silniejsza, bo potem nie będzie już odwrotu. nic Cię nie zatrzyma..
|
|
 |
|
O trzeciej nad ranem krew płynie w żyłach wolniej niż zwykle, a sen jest wyjątkowo głęboki. Dusza jest wówczas albo pogrążona w błogosławionej nieświadomości, albo miota się rozpaczliwie, rozglądając się z przerażeniem wokół siebie. Nie istnieją żadne stany pośrednie. O trzeciej nad ranem świat, ta stara dziwka, nie ma na twarzy makijażu i widać, że brakuje mu nosa i jednego oka. Wesołość staje się płytka i krucha, jak w zamku Poego otoczonym przez Czerwoną Śmierć. Nie ma grozy, bo zniszczyła ją nuda, a miłość jest tylko snem.
|
|
 |
|
Pierwszy raz w życiu tęsknie...
Pierwszy raz w życiu chciałbym także nazwać to, co czuję, określić, zdefiniować.
Ale Ty nie dajesz się określić i zdefiniować. Nie ma takiego równania, nie istnieje taka funkcja czasu, która choć w przybliżeniu przewidzi, jaka będziesz w następnej sekundzie. Jesteś dzika, szalona, zagubiona, odważna, mądra, naiwna, romantyczna, rzeczowa, dziecinna, dorosła, niewinna, wyuzdana, delikatna, krucha, twarda, dominująca, bezbronna, uśmiechnięta, płacząca. I wszystko to zmienia się, miesza, pulsuje, zderza ze sobą. Dla matematyka jesteś nie do opisania. Za dużo warunków brzegowych, za wiele zmiennych. Dla fizyka tym bardziej. Jesteś cudownie nieprzewidywalna. Inna, jedyna, osobliwa..
|
|
 |
|
Kochałam go za to, za co inni go nienawidzili. To ja tolerowałam jego widzi mi się, akceptowałam kretyńskie pomysły. Nie potrafił tego docenić ..
|
|
 |
|
Kiedyś byłam pełna ciepła, mogłam wiele dać.
|
|
 |
|
mimo, że siedzi cicho wszystko w niej krzyczy, ma ochotę wstać podejść do ściany i bić z całej siły ręką, głową obojętne czym, tylko by osłabnąć, stracić przytomność, aby to wszystko umilkło choć na chwilkę poczuła smak ciszy
|
|
 |
|
Znowu znalazłam się w punkcie, gdy nie wiem, dokąd zdążam. Wygląda na to, że co jakiś czas burzę całe swoje życie i zaczynam je budować od nowa. Nieważne, co zrobię, i jak bardzo się staram, bo i tak nie osiągnę wyżyn błogostanu, prosperity i bezpieczeństwa, jak wielu innych ludzi. Nie mówię o zostaniu milionerką, życiu długo i szczęśliwie. Chodzi mi tylko o to, aby wreszcie móc się zatrzymać, przestać robić to, co robię, rozejrzeć się dookoła, odetchnąć z ulgą i pomyśleć, że wreszcie dotarłam tam, dokąd chciałam.
|
|
 |
|
-Gdyby Szekspir cię znał napisał by więcej tragedii.
- A gdyby znał ciebie, napisał by sonet dla dziwki. .
|
|
 |
|
Jestem samotna, zmęczona, smutna, jestem niezadowolona, mam depresję, mam pecha; mogę siebie opisać wszystkimi tymi słowami każdego dnia tygodnia. No i pewnie mogę też powiedzieć, że wszystko w porządku.
|
|
 |
|
Nie wiem jak mam sobie poradzić z przytłaczająca mnie rzeczywistością ona przygniata i przytwierdza do ziemi.. powoduje że nie mogę oddychać że boli mnie serce..ale gdy zaczyna mnie boleć dusza czuję jakby moja egzystencja miała dotrwać końca. Uczucie osamotnienia i pustki odczuwam nawet podczas snu.Potrzebuje lekarstwa dla mojej duszy..potrzebuje ją wyleczyć, potrzebuje by przyszedł do mnie ktoś i pokazał że mimo szarej codzienności są osoby i chwile dla których warto żyć i cieszyć się z najmniejszych rzeczy. Ot to czego potrzebuje.
|
|
|
|