 |
|
wiesz, chciałabym abyś poczuł ten sam ból co ja kiedy postanowiłeś mnie opuścić. jednak z drugiej strony nie chce aby z twej buźki znikał tak uwielbiany przeze mnie uśmiech, który niestety już nie zależy do mnie. paradoks.
|
|
 |
|
wiem, że nie zdawałeś sobie sprawy z tego, że cię kocham. zasłona dymna w postaci chamstwa była za mocna aby pokazać prawdziwe uczucia. mogę ogłosić się mistrzynią kamuflażu.
|
|
 |
|
a to, że obdarowałam Cię zaufaniem wcale nie oznacza, że Ci ufałam.
|
|
 |
|
tyle jest we mnie sprzecznych uczuć. kocham i nienawidzę. lubię i wyzywam. obdarowuje zaufaniem i nie ufam.
|
|
 |
|
- czemu akurat on? - a czemu bomba atomowa?
|
|
 |
|
zostawiłeś mnie bo uważałeś, że mnie ranisz. swym odejściem zadałeś mi ból dziesięciokrotnie mocniejszy.
|
|
 |
|
wiem, że jestem strasznie głośna, lecz przy Tobie potrafiłam się wyciszyć. tylko przy Tobie. kocham Cię.
|
|
 |
|
jaka szkoda, że ówcześnie nie ostrzegłeś mnie o swym odejściu. przygotowałabym się na kolejne zapominanie o moim prywatnym supermenie.
|
|
 |
|
moje marzenia spełniają się z kosmicznym opóźnieniem.
|
|
 |
|
wierzę w spełnienie się marzeń. nie swoich marzeń.
|
|
 |
|
i ta codzienna niepewność- napisze? nie napisze? czy pamięta? a może już zapomniał? powiem Ci szczerze, że cholernie mnie to męczy.
|
|
 |
|
malutki, to bez różnicy, że będziesz miał włosy ścięte na jeżyka czy upodobnisz się do yeti i tak zawsze będę cię kochać. pamiętaj.
|
|
|
|