 |
|
Wiesz co? To prawda, nikt nie będzie się uśmiechał tak jak Ty, nikt nie będzie umiał mnie rozbawić tak jak Ty, nikt nie spojrzy mi w oczy tak jak Ty, ale pocieszam się tym, że może kiedyś, Ty poznasz kogoś kogo pokochasz tak mocno, jak ja pokochałam Ciebie. Pocieszam się też tym, że wierzę (może to nie wiele), że kiedyś spotkam kogoś takiego kto będzie miał dla mnie najpiękniejszy uśmiech na świecie, będzie mnie umiał rozbawić najlepiej na świecie, spojrzy mi w oczy, w sposób jaki Ty tego nie robiłeś i zostanie ze mną na zawsze
|
|
 |
|
grzecznie Cię proszę, byś więcej nie wciskał mi w moje życie Twojego cudnego uśmiechu, tak ?
|
|
 |
|
Chcę, żeby wróciło tamto stare 'wszystko '
|
|
 |
|
Wiem, że to że jestem na tym świecie, że żyję to jakaś pomyłka. Nie ma znaczenia ile ran już mam , ile bólu zniosłam, ile udawałam kogoś innego, ile razy chciałam przejść do tego drugiego świata, ile razy kłamałam, ufałam fałszywym ludziom , ale kochałam tylko raz, tylko raz pragnęłam stać się częścią czyjegoś świata, lecz bałam się że przeze mnie ten jego kolorowy świat stanie się taki jak mój, czarno biały.
|
|
 |
|
Znowu rozpieprzyłeś wszystko co już poskładałam. Moja praca poszła się jebać przez Twój przyspieszony oddech przy moim uchu, krótkie intensywnie wbijające się w moje oczy spojrzenie ciemnych oczu, szept tak kuszący. Odszedłeś, znowu. Zawsze tak robisz.
|
|
 |
|
dziś tak ciężko mi oddychać.
|
|
 |
|
to uczucie gdy ręce drżą niekontrolowanie, szlug w ustach lekko się tli.. nagle nieświadomie twe szczęście rozkurwia coś o ziemie..
|
|
 |
|
wywołujesz u mnie przyjemne dreszcze
i delikatny ucisk w żołądku.
|
|
 |
|
- a co tam, że będzie płakać. - syknął. - skurwiel. - pomyślałam. - nie mów jej tego. - dodał kumpel. - i co? ma jej tego nie mówić? ona ma sama się domyślać? myślałam, że masz uczucia. - rzuciłam. nie mogłam siedzieć cicho, chodziło o dziewczynę, która kilka lat wstecz była dla mnie, jak siostra. - cisza? zamilkliście? bo mam rację? tak mam, ale do was to nie trafia. - syknęłam. - siostra przestań. - błagał brat. - nie chcę, żeby ona cierpiała. wiem kim on jest dla niej, przez niego cała nasza znajomość się rozsypała. - odparłam. chłopak o którego sprzeczałam się z bratem. spuścił głowę w dół, nie mogłam tak po prostu na to patrzeć, jak niczym się nie przejmuje. - teraz to nie będziesz już cwany? będziesz olewał jej łzy? zaś zaczniesz milczeć? pamiętaj, że jeśli usłyszę, że ona jest załamana, nie wychodzi z domu od tygodnia, albo opuściła się w nauce. po prostu znajdę Cię. - wybuchłam. podniósł oczy w górę, a tam widniały łzy. nie spodziewałam się, że on ma serce./magdapolak1998
|
|
 |
|
siedziała na ławce czując na policzkach chłód jesiennego wiatru. w pokręconych włosach i popękanych od zimna wargach zastanawiała się, dlaczego tak pilnie chciał się z Nią zobaczyć. spojrzała na zegarek, który sygnalizował Jej 21:22. zaśmiała się , chwilę później dostrzegła Go zbliżającego się z jakąś laską. oboje szczęśliwi, szli dumnym krokiem trzymając się za ręce. wstała patrząc mu głęboko w oczy. ' więc to jest ten powód, dla którego ostatnio nie miałeś czasu? dla którego urywałeś się ze szkoły, twierdząc, że masz badania? dla którego wydawałeś ostatnie oszczędności, by tylko zrobić Jej małą przyjemność? więc to Ona jest powodem, dla którego zburzyłeś mi cały świat? ' . zapytała Go na jednym oddechu. milczał, tak bardzo zabolały Go Jej słowa. zdejmując srebrną obrączkę wcisnęła Mu ją w rękę. spojrzała Jej prosto w oczy szepcząc ' mam nadzieję, że będziesz w stanie zastąpić Mu mnie ' . po czym odeszła, a niebo momentalnie zaczęło cierpieć z Nią./ niedostepnaa
|
|
 |
|
zdrada ciągnie zdrade , łza ciągnie łze .
|
|
|
|