 |
|
do teraz żałuję, że nie było mnie wtedy tam, przy nim, gdy chciał zobaczyć mnie po raz ostatni, byłam gdzieś kilkaset kilometrów od niego. złapanie oddechu w tych momentach było dla mnie cholerną trudnością, wyczynem godnym bólu, płakałam, z telefonem w dłoni oczekując, aż zadzwonią i krzykną, że jednak oddycha, że będzie dalej żył, że wszystko wraca do normy a gdy wrócę do domu, zobaczę się z nim i rzucając mu się na ramiona, przytuli mnie do siebie tak silnie, jak zawsze.| endoftime.
|
|
 |
|
chciałabym aby wiedział, że każdego dnia tęsknie tylko za nim, tak silnie, ukrywając pod wymuszonym uśmiechem cały ten cholerny ból, który tak naprawdę za każdym razem przygniata na glebę. żeby wiedział, jak bardzo brakuje mi jego głosu, uśmiechu, każdego z gestów i słów, żeby w końcu uwierzył w to co czuję, uświadomił sobie, że dla mnie jest wszystkim, jest jak tlen, bez którego istnienie nie miałoby sensu. | endoftime.
|
|
 |
|
Wiecie, co jest naprawdę kiczowate? Szczęśliwe zakończenia. Poważnie. Takie, jak wtedy kiedy oglądam film, i jakaś odważna, zdeterminowana dziewczyna w końcu uwodzi głównego bohatera. I tak od dwóch godzin wiedziałam, że go zdobędzie. Po prostu mam ochotę wydrapać jej oczy. Prawdziwe życie jest potwornie zakręcone i skomplikowane. Nie ma żadnego zakończenia.
|
|
 |
|
Problem zaczyna się wtedy, gdy nie pozwalamy zmianom się dokonać i trzymać się dawnych przyzwyczajeń. Jeśli zbyt mocno trzymam się przeszłości, przyszłość może nigdy nie nadejść.
|
|
 |
|
wiem, że oddałabyś wszystko za jeden jego dotyk.
|
|
 |
|
jesteś moją życiową zajawką, ziomek.
|
|
 |
|
raggafaya-cała sala. < 3 podoba wam się? ;D
|
|
 |
|
najbardziej nienawidzę w Tobie tego, że tak cholernie mnie do Ciebie ciągnie.
|
|
 |
|
Wspomnienia to one dają trochę bólu i cierpienia./j_n_d_s
|
|
 |
|
Miłość to nie wszystko . Została jeszcze pasja do tego co kocham robić./j_n_d_s
|
|
 |
|
-Hej. Przechodziłem tędy i... -*spojrzenie w górę*Siemka. -Mogę w czymś pomóc? -He... Nie sądzę, w tym momencie nikt mi nie pomoże... -Na pewno? Wyglądasz... -Taa. Z pewnością okropnie nie musisz mówić. -Protestuję. Tego nie powiedziałem. *lol* To może jednak się przydam? -Miło z Twojej strony, ale naprawdę nie trzeba. Lepiej leć już do kumpla, bo go tam zostawiłeś.*uśmiech przez łzy* -No ok. O! Uśmiechnęłaś się.*śmiech* -Taa... -No ok. To trzymaj się.*niespodziewane objęcie ramieniem* -Dzięki. Pa.
|
|
|
|