 |
Jestem pewna, że rozmawiałeś z nią o mnie. Chciałabym wiedzieć co jej powiedziałeś. Może, że tęsknisz? Lub zataiłeś ten fakt. Może, wspomniałeś tylko o krótkotrwałej wspólnej przeszłości i zmieniłeś temat? Może, powiedziałeś jej, że byłam lepsza od innych.
|
|
 |
lubię go czasami jeszcze, mimo że jest chujem, wiem, żę rozumie więcej niż inni choć to i tak za mało
|
|
 |
w sercu każdego z nas jest mały odpływ ściekowy. kiedy nazbiera się w nim dostatecznie dużo brudu, spływa między kraty, dając nam tym samym ulgę. ale sęk w tym, aby pozwolić sercu na pozbycie się szamba. sęk w tym, aby pogodzić się z nieodwracalnym rozkładem naszych uczuć.
|
|
 |
wiedziałam, że jego uczucie jest szczere, kiedy w pierwszej kolejności podarował mi rękaw swojej ulubionej koszuli, aby wymazała go tuszem, kiedy zanosiłam się płaczem, a później prymitywnie wylał na swoje krocze kubek zimnej już kawy, żeby dosadnie udowodnić mi, że jestem ważniejsza od jego ulubionych ubrań i czasu jaki zmarnuje na ich pranie.
|
|
 |
miłość zaczyna się wtedy, gdy wybuchniesz przy nim płaczem, a on zamiast zacząć wycierać Twoje łzy, wybuchnie razem z Tobą, wiedząc że dotarło do Was to samo. świadomość synchronizowanego bicia Waszych serc.
|
|
 |
najbardziej bolą nasze rozstania, kiedy wiem, że czas się pożegnać, ale zwyczajnie nie potrafię. rzucam się na Ciebie, oplatając nogami i całując po karku proszę, żebyś został chociaż pół godziny dłużej. szlocham Ci w ramię przez świadomość tego jak bardzo boli tęsknota. jak bardzo nienawidzę obserwować parującego kakao ze świadomością, że nie mogę zrobić drugiego kubka dla Ciebie. płaczę, a Ty tylko prosisz, naprzemiennie obdarowując mnie pocałunkami, żebym przestała. - nie wyjdę dopóki nie przestaniesz maleńka. - tak? - odpowiadam, wybuchając jeszcze bardziej spazmatycznym płaczem z nadzieją, że dotrzymasz obietnicy.
|
|
 |
zwykle śnimy o tych, przez których nie możemy zasnąć.
|
|
 |
mógłbyś się określić? bo nie wiem czego Ty kurwa chcesz.
|
|
 |
albo wszystko albo nic. To ja wolę wszystko z niczego.
|
|
 |
pierdole w chuj Twój język słaby, ja mam swój rap i kurwa zasady!
|
|
 |
a jak dorosnę, chcę być kimś i niczego się nie bać, i zajebać dresowi który wrzucił mojego misia do kałuży.
|
|
|
|