 |
|
ja i on to masa drobiazgów oraz niedomówień. niezgodności czasu, miejsca i osób.
|
|
 |
|
bez szablonu i bez wzoru. namiętnie i aż do krwi.
|
|
 |
|
uwielbiałam Jego lekki, dwudniowy zarost, pełne usta i roziskrzone na mój widok szmaragdowe tęczówki. ubóstwiałam sposób w jaki Jego dłonie przemieszczały się po moim brzuchu, biodrze, a język nakreślał skomplikowaną trasę począwszy od mojej szyi, aż po obojczyki. kochałam, kiedy od tak łapał mnie za dłonie, przyciągał do siebie i zamykał w szczelnym uścisku napawając poczuciem tak cudownego bezpieczeństwa.
|
|
 |
|
miłość nie kończy się na zerwaniu, telefonie do przyjaciółki, rzuceniem krótkiego 'zerwałam z tym idiotą', choć właśnie to On zakończył związek. tak wygląda zakończenie zabawy, nie czegoś, co dawało niepowstrzymaną radość i przyspieszało kilkakrotnie prędkość jaką biło serce. miłość dobiegając kresu daje o sobie znać najbardziej, bo choć najchętniej wyszłabyś do ludzi, na ognisko, zakupy, spacer, cokolwiek - nie możesz się ruszyć. leżysz z twarzą wbitą w poduszkę mocząc ją łzami, a Twoje serce wrzucając wsteczny zabija Cię od środka wspomnieniem każdej z pięknych chwil, które jeszcze do niedawna były tak jawną rzeczywistością.
|
|
 |
|
niekiedy żałujesz tych podjętych decyzji. wyborów, których dokonałaś, a których skutków nie możesz zmienić. żałujesz, bo mogłabyś zamiast spędzania tego popołudnia z herbatą malinową, ulubioną książką i muzyką w tle - być teraz z Nim, ściskać swoją dłonią Jego dłoń, wdychać do nozdrzy Jego zapach, oraz całować Jego wargi wśród milionów kropel deszczu.
|
|
 |
|
usłyszałam dzwonek. zwlokłam się z łóżka naciągając na stopy kapcie. uchyliłam drzwi. stał tam, mokry od deszczu, z lśniącymi kroplami na czole. - spóźniłeś się. - wyszeptałam zaciskając za plecami dłonie w pięści. - nawet nie byliśmy umówieni? - spróbował pocałować mnie w policzek jednak szybko się odsunęłam mierząc Go dzielnie. - do mojego serca. - wyjaśniłam. pozostawił mnie z echem zamykanych drzwi.
|
|
 |
|
Zasypiając ze słuchawkami w uszach, mam nadzieję, że budząc się, będę już bez serca, które wciąż cię kocha i bez podświadomości, która wciąż mi o tobie przypomina
|
|
 |
|
szczypta reali z domieszką domysłu...
|
|
 |
|
bo przecież nie musi być idealnie żeby było dobrze.
|
|
 |
|
dawno tak dobrego kawału nie słyszałam : "przychodzi facet i ...mówi prawdę" ;p
|
|
 |
|
Ej gościu, przeciwieństwie do Ciebie, ja kieruję się rozumem, nie ważne co powiesz, od dawna wiem, że Cię kręcę Nie chce nic od Ciebie, głupi ch**u zabierz ręce, nie pokocham Cie - nara, wara - trzymaj się z dala ! Tak jak teraz czasem mi odpie**ala i z Tobą pogadam, ale To są chwile, głupie żądze, ani Twój fi*t mnie nie bierze ani Twoje pieniądze. Pie**ole każdego, kto sobie do mnie prawo rości, w woli cisłości dla mnie nie ma miłości. Nie... - nie ma miłości.
|
|
 |
|
Byłam taka jak Ty, wiem miłość oślepia, przeszłam każdy etap od związku po "eee tam". Przestałam czekać na miłość już całkiem i wtedy to ona znalazła przypadkiem mnie. Nie przypadkiem wiem, że samotność zabija, liczy się zawsze nie chwila, pomyśl wsparcie to filar. Gdy patrze na finał nadziei to brak mi słów, jak on mógł nie zauważyć, że skarb odkrył! Znalazł róże wśród pokrzyw, to on nie jest zbyt dobry... Mówią - zapomnij , i zostaw - to pętak zrób to zanim serce pęknie...choć pęka…
|
|
|
|