 |
|
Hej, mam wobec ciebie plany
Usiądź obok, zostań jakiś czas
Jesteśmy całkiem sami
Nie ma tu nikogo oprócz nas
|
|
 |
|
a miało być tak pięknie
miało nie wiać w oczy nam
i ociekać szczęściem
miało być "sto lat! sto lat!"
|
|
 |
|
Zawsze wracamy, prawda? Każda droga, na końcu się nam krzyżuję. Po prostu los nie pozwoli nam odpuścić./esperer
|
|
 |
|
Ty się nazywasz mężczyzną? Prawdziwy facet stanąłby przede mną i wbił ten nóż prosto w serce, patrząc mi przy tym w oczy. Obserwowałby jak powoli uchodzi ze mnie życie. Jak szok miesza się z żalem, jak pod powiekami zbierają się łzy, które potem zmieniają się w złość płynącą po policzkach. Przyjąłby na klatę moje próby ratowania się, zniósłby każdy cios i każde zadrapanie. Miałbyś odwagę żyć ze wspomnieniem moich ostatnich słów. Tak właśnie zrobiłby prawdziwy facet. Ty zachowałeś się co najwyżej jak jego imitacja. Ot, mały chłopiec, który chowa głowę pod kołdrę. Zabiłeś mnie na odległość, zachowałeś czyste ręce. Pierdolony tchórz, a nie mężczyzna. Nie umiałeś nawet wprost powiedzieć, że coś zgasło. Wybrałeś drogę na skróty, gdzie nie musisz patrzeć jak Twoje słowo mnie zniszczyło./esperer
|
|
 |
|
Zabawne, że Twoja obecność uświadomiła mi jak bardzo mocno Cię nie ma./esperer
|
|
 |
|
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić./esperer
|
|
 |
|
I składam Ci przysięgę, że nie uderzę nigdy,
że będę bronił do końca, nie dam Ci zrobić krzywdy.
Nasze dzieci będą płakać, codziennie ale ze szczęścia.
Nie zwiedzimy całej Polski, zwiedzimy cały wszechświat.
|
|
 |
|
Chciałabym wystarczyć Ci na całe życie. Żeby cały świat nam zazdrościł, że mamy właśnie siebie.
|
|
 |
|
nieskończoność to blef, który nas łączy
|
|
 |
|
Miasto pijanych kroków rozświetlało drogę jak Vegas
Ruszył, marzył o tych, które miały zbroję na piersiach
Miały swoje na sercach coś jak bypass
|
|
 |
|
Zostaw alko i nie pomoże tu nic browar
Albo pierdol moje słowa, bo to tylko pusty slogan
|
|
 |
|
Sami mówimy o sobie choć nie ma o czym gadać
o szczyt walczysz latami w pół dnia z niego spadasz w dół.
|
|
|
|