„Chciałem narysować piękny świat. Chciałem narysować ludzi bez wad. Chciałem narysować szczęścia oceany. Miałem piękne i ambitne plany! Jakoś tak szaro i koślawo wyszło…”
Chodzę, mówię, śmieję się, czytam, bawię się, myślę. Ale to nie tak. Zawsze przychodzi moment, w którym coś mnie nagle uderza, że mało nie zwala mnie z nóg. Jakaś porażająca, nagła świadomość niepełności, niekompletności, pustki.