 |
|
płakała tak, jakby uchodził z niej cały ból nagromadzony w ciągu kilku ostatnich miesięcy .
|
|
 |
|
Nigdy nie byłem typem samotnika,
dziś łapię się na tym, że ich unikam.
Dzień mija mi tak samo jak wczoraj.
Miałem wyjść, pierdolę odwołam.
Sumienie mówi mi o kontakcie z ojcem.
W sumie nie mam już żalu, to postęp.
|
|
 |
|
I nie wiem już nic. Gubię się cały czas gdzieś,
tracę wyobraźnię, pomóż mi wstać.
Co jest dziś wyraźne - dla mnie już nie.
Wątpię by mój statek płynął na brzeg.
Proszę, pomóż mi wstać.
|
|
 |
|
Popadam już w depresję, nie czuję nic kompletnie.
Nie wiem czy mówię z sensem, może to tylko brednie.
Żyję z dnia na dzień, w lustrze widzę wstyd,
niszczę swoje sny, w którą stronę iść?
Nie wiesz o mnie nic, nie bierz mnie za wzór,
nie chcesz ze mną być, nie jestem ze snu (nie jestem ze snu)
Przepraszam.
|
|
 |
|
"Nauczycielem życie, zmiana z chęcią na lepsze,
daj powiedzieć se słowo milion razy i jeszcze
daj se pomóc jak trzeba, weź i zrozum sens tego
ucz się rzeczy, które są w cenie, bez tego złego"
|
|
  |
|
twoje słowa działały na mnie jak najsilniejsza tabletka przeciwbólowa.
|
|
  |
|
za któtka jest noc na ujarzmienie wszystkich myśli.
|
|
  |
|
nawet uzależnienie od nikotyny nie jest tak silne jak uzależnienie od ciebie.
|
|
  |
|
proszę pamiętaj mnie chociaż czasami. wspomnij nasze długie spacery, letnimi nocami.
|
|
  |
|
codzienna walka myśli pomiędzy, brnij w to dalej, a poddaj się.
|
|
  |
|
najgorsze jest to, że codziennie karmisz mnie słowami, które wiesz, że chciałabym usłyszeć. świadomość tego, że mówisz to tylko po to żebym dała Ci chwilowo spokój zabija mnie od środka. powoli, każdy wewnętrzny kawałeczek mnie rozpada się, gnije, umiera.
|
|
|
|