 |
|
Cz.2 Może i miałbyś rację, nie takie słowa od Ciebie usłyszałam, to prawda. Usłyszałam za to inne, które oznaczają to samo. Usłyszałam, że powinnam sobie kogoś znaleźć, że na pewno jest wielu, którzy czekają ode mnie na tą szansę, a ja się pewnie boję zaryzykować, a powinnam, bo być może to ta jedyna, prawdziwa miłość. Nie wierzyłam w to co słyszę. Chaos w głowie, pustka w sercu, łzy w oczach. Ktoś powiedziałby, że przecież nic się nie stało, nie powiedział nic złego. Ale stało się. Tymi słowami udowodniłeś, że już kompletnie nic dla Ciebie nie znaczę, nic. Nie potrafię tego wszystkiego pojąć. Czemu przestałam być dla Ciebie ważna? Naprawdę jeśli zniknę, nie odczujesz pustki? Naprawdę myślisz, że tak łatwo byłoby mi pokochać na nowo, kogoś innego z dnia na dzień? Odpuścić, kiedy ostatnie dwa lata poświęciłam Tobie? Kiedy ostatnie miesiące poświęciłam Tobie. Ostatni tydzień. Wczoraj. Myślisz, że po to dbam o Ciebie, poświęcam swój czas, żeby zacząć kochać kogoś innego?
|
|
 |
|
Cz.1 Chyba nigdy nie będę potrafiła tego wszystkiego zrozumieć. Tyle czasu minęło, a ja dalej pojąć nie mogę co się stało, co zmieniło między nami. Nieustannie zastanawiam się co takiego zrobiłam, jaką winę noszę w sobie, że tak nagle straciłam wartość w Twoich oczach. Nie rozumiem jak to możliwe, że kiedyś słyszałam od Ciebie słowa wskazujące, że nigdy ze mnie nie zrezygnujesz, że nikomu mnie nie oddasz, a dziś są one już nieważne, przeterminowane i nic dla Ciebie nie znaczą. Wczoraj, właśnie wczoraj zrezygnowałeś ze mnie kolejny raz. Nie musiałeś nawet odchodzić, zostawiać mnie, nie. Nie zrobiłeś przecież tego dosłownie, ale słowami, które od Ciebie usłyszałam zniszczyłeś wszystko, nie pozostawiłeś cienia wątpliwości w mojej głowie, za to ogromną, nie dającą się niczym wypełnić pustkę w moim sercu. Nie jestem już dla Ciebie ważna, nie wiążesz już ze mną swojej przyszłości i nic nie znaczę. Pewnie na to stwierdzenie wzburzyłbyś się i powiedział, że nic takiego z Twoich ust nie padło.
|
|
 |
|
Teraz powiem Ci szczerze, w kompletnym rozbiciu. Jesteś najgorszym błędem, jaki popełniłam w życiu.
|
|
 |
|
Kiedyś odejdę, zapomnę, przestanę czekać, a wtedy Ty przyjdziesz i będziesz rozpaczliwie szukać mojej obecności. Wtedy będziesz prosił abym jeszcze raz spojrzała w Twoje oczy, ale ja Cię nie rozpoznam, będziesz dla mnie taki obcy. Nie pokocham Cię kolejny raz, we mnie po prostu już nic nie będzie. Pewnie przejdę obok Ciebie niczym kolejny przechodzeń, a wtedy Ty zrozumiesz jak bardzo musiałam cierpieć czekając na Twój jeden mały gest. To będzie moment kiedy dla Ciebie wszystko będzie jasne, ale dla mnie to będzie o chwilę za późno. Kiedyś po prostu przyjdzie dzień, który zmieni wszystko i da mi nowe życie i to właśnie takie, w którym nie będzie już miejsca dla Ciebie. / napisana
|
|
 |
|
Myślałam, że może jednak będziesz chciał jeszcze raz o mnie zawalczyć, że przypomni Ci się wszystko to, co było między nami na samym początku. Wierzyłam, że zatęsknisz tak bardzo, że zrobisz, co tylko w Twojej mocy abym znów była tylko z Tobą. Nie sądziłam jednak, że aż tak bardzo się pomylę, że jednak Ty w pewnym momencie stwierdzisz, że to wszystko nie jest najlepszym pomysłem. Nie spodziewałam się, że tak łatwo odpuścisz, że machniesz ręką i nie zrobisz nic wiedząc, że mimo wszystko ja nadal jestem, kocham i czekam na Ciebie. Uświadomiłam sobie, że teraz nie będzie już nic, a to boli tak mocno jakbyś po raz kolejny tak po prostu ode mnie odszedł i znów złamał mi serce na pół. / napisana
|
|
 |
|
- Dlaczego taka fajna dziewczyna jak Ty jest sama? - Ja nie jestem fajna. Może mam fajne oczy, usta czy uśmiech, ale w środku nie pozostało nic fajnego. Wszystko umarło wraz z jego odejściem, ja jestem martwa, a to co widzisz na zewnątrz to tylko pozory, to umiejętność udawania i kreowania innej rzeczywistości. Od dawna nie jestem taka jak byłam kiedyś. Wszystko zniknęło, przepadło. Ja nie potrafię kochać. Ciągle tylko wszystko niszczę, wszystkich ranię. Nie potrafię poradzić sobie z własnym życiem. Nie nadaję się do związku, nie nadaję się do niczego. Ja naprawdę wcale nie jestem fajna. Być może nawet nigdy nie byłam. Odkąd pamiętam nikt nie potrafił mnie pokochać. / napisana
|
|
 |
|
Nigdy nie chciałam żebyśmy my, Ty i ja , skończyli jako para nieznajomych, dlatego być może tak długo o nas walczyłam, tak bardzo nie chciałam przestać na ''nowych'' nas czekać. Nie odpuszczałam, ponieważ na samą myśl, że staniemy się sobie całkiem obcy, serce biło z niewyobrażalną prędkością. Bałam się i ciągle strasznie boję, że kiedyś miniemy się gdzieś bez słowa jakbyśmy się nigdy nie poznali, jakbyśmy nigdy nie leżeli w swoich objęciach, albo trzymali się za ręce. Chyba serce mi pęknie, jeśli tak się stanie, ale nawet jeśli tak będzie, musisz wiedzieć, że będziesz mi zawsze najbliższym serca i duszy nieznajomym wśród wszystkich nieznajomych. / he.is.my.hope
|
|
 |
|
Nigdy nie zapomnę Twoich oczu. Nie zapomina się przecież oczu, które się kochało. Jestem pewna, że człowiek zawsze rozpozna bliskie sercu źrenice, nawet po latach, wśród tłumu innych, nawet jeśli w pamięci widać je już prawie jak za mgłą i kiedy wydaje się, że nie są one już tak wyraźne jak dawniej, albo że się ich już w ogóle nie pamięta. / he.is.my.hope
|
|
 |
|
Jakie to uczucie, gdy zostawiasz kogoś bez słowa? Jak brzmią odbijające się w Twojej głowie słowa? Jak bije Twoje serce pozbawione uczuć? Jak Twoje oczy są nadal szczęśliwe beze mnie? Jakie to uczucie, kiedy łamiesz komuś serce? Jak to jest, gdy obietnice, które składałeś- stały się ulotne, jak wiatr? Jak patrzeć w przyszłość, skoro nie można przecież zapomnieć? Jak biec przed siebie, skoro bezwładnie upadłeś na dno? Jak leczyć rany, skoro są jak głaz- każda rysa jest niezmywalna i ma jakieś znaczenie. Jak wyjść z założenia, że każdy dzień niesie lepsze jutro, skoro miłość to najgorsze na świecie uzależnienie? Jak mogę uciec w zapomnienie, powiedz mi jak, bo już sama się gubię. Jak do cholery być szczęśliwym, skoro serce znów mi pękło w pół? Powiedz mi, jak..
|
|
|
|