 |
Dłonią rzeczywistości zepsutych odłamków dotykasz
|
|
 |
Przestałam lubić pocałunki. Nic nie czuję, gdy dotyka wargami moich ust. Znowu, pomimo, że jest następnym. // nectarine
|
|
 |
biegnę dać sobie radę. bez Ciebie. po drodze upadam, zahaczając obcasem o krawężnik. ale za każdym razem podnoszę się, prymitywnie otrzepując moją sukienkę. przecież leżenie plackiem na chodniku jest równie owocne co miłość względem Ciebie. równie korzystne.
|
|
 |
- widziałaś kiedyś Frankenstein'a na żywo? - nie! a dlaczego pytasz? - a, bo stoi tam pod drzwiami i nosek pudruje. // nectarine
|
|
 |
Troszkę się wkurzyłam. Ale jak widzę tą idiotkę, to ręce opadają. // nectarine
|
|
 |
Od dzisiaj już nie klnę, nie piję tyle kofeiny i nie wyzywam ludzi..O kurwa, przez tą szmatę się oblałam. // nectarine
|
|
 |
Chemia brzmi dla mnie tak: wyszła babcia z kotem, ciele oknem wyleciało, czemu niebieskie niebo jest zielone? // nectarine
|
|
 |
Podejdziesz do mnie, a gwarantuję Ci, że zdołasz sobie policzyć wszystkie włosy na głowie, szmato. // nectarine
|
|
 |
tak, lubię być nieszczęśliwa, masz z tym jakiś problem? // nectarine
|
|
 |
nie spodziewała się, że walentynki spędzi ze swoją dawną, niespełnioną miłością. pomimo, że parę razy im nie wyszło, często miała wrażenie, że on wciąż coś do niej czuje. poszli do niej, żeby się nieco ogrzać. bała się, że nie będzie umiała wykrztusić przy nim słowa, jednak obawy okazały się niepotrzebne. rozmawiali, śmiali się dobre 3 godziny. z każdą minutą siedzieli coraz bliżej siebie. późną nocą nadszedł czas rozstania. - ja już będę wracać..- powiedziała, spuszczając wzrok - ok - odparł i nachylił się. chciała pocałować go w policzek, ale on niespodziewanie cmoknął ją w usta. stali tak przez chwilę w niepewności, po czym ponownie się w siebie wtulili i pocałowali. niezwykle szczęśliwy dzień, wspaniałe zakończenie. // nectarine
|
|
 |
i znowu przebudzam się ze snu w dzień, i widzę Ciebie. na nowo Cię mam. dochodzę do świadomości jaki mamy obecnie czas, a na mojej klatce piersiowej znowu pojawia się ten głaz uniemożliwiający oddychanie. brakuję mi Cię. ten żal wypełniający mnie od wnętrza, zamarzający moje serce. przerażający strach przed stratą czegoś, co już się straciło.
|
|
 |
masz obok siebie kogoś istotnego. osobę, dzięki której każdego dnia poranny papieros smakuje o niebo lepiej, a Ty nie masz ochoty zanosić się płaczem, kiedy po przebudzeniu siadasz na brzegu łóżka. osobę dla której używasz perfum, na które musisz odkładać miesiące, tylko dlatego, że raz prymitywnie wspomniała, że 'nieźle pachną'. osoba, która jest. oddycha, nadążając za Tobą. nigdy przed Tobą, zawsze obok Ciebie. i właśnie wtedy nadchodzi wieczór, kiedy ta osoba odchodzi. a Ty? a Ty tęsknisz za głupim biadoleniem odnośnie ubierania kapci, podczas chodzenia po zimnym parkiecie.
|
|
|
|