 |
szłam z kumplem z żabki. weszliśmy do szkoły akurat gdy zadzwonił dzwonek na lekcje, więc na korytarzu pełno było bydła, które stało pod klasami. mam świadomość tego,że On cholernie podoba się 'gorącym' pierwszoklasistkom. przechodziliśmy akurat obok jakiś dup, które się na Niego patrzyły. w tym momencie wymyślił,że jest głodny i ugryzł mi połowę rogalika prosząc bym Go wytarła, bo się upaprał na buzi. nieświadom tego, że te typiary właśnie zjadają mnie wzrokiem, dał mi buzi w policzek mówiąc 'to do później', poprawiając fullcap. a jakiż był mój uśmiech gdy widziałam jak z nienawiścią na mnie spoglądały. i choć dla mnie to najzwyklejsza w świecie sytuacja, lubię pocisnąć pompę z zazdrosnych panien, które nawet jeśli by Go zdobyły - to i tak jest bliższy mi, bo znam Go od dzieciaka, i odkąd pamiętam mówię do Niego 'brat'. || kissmyshoes
|
|
 |
upiłam się wtedy niemiłosiernie. od początku nie chciał bym szła na tą imprezę, ale ja nalegałam - On został z kumplami w domu. mocno się o to pokłóciliśmy. po pewnym czasie picie wymknęło się spod kontorli - każdy porobił się dość mocno. atmosfera robiła się dziwnie niemiła, bo zjeżdzało się coraz więcej dziwnych kolesi. chciałam wrócić do domu, ale nie miałam jak. zadzwoniłam do Niego ledwie mówiąc - krzyczał na mnie. nie potrafiłam nawet dokładnie określić gdzie jestem. już chciał się rozłączyć gdy powiedziałam : ' boję się ' , mówiąc mu o gościach, których kompletnie nie znam, a których jest tu coraz więcej. nie minęło dwadzieścia minut gdy już byłam w Jego ramionach, a za Nim weszło kilku kumpli. i co z tego , że nawet nie miał pojęcia gdzie mnie szukać. co z tego , że był na mnie tak bardzo zły - ja i tak wiem , że przyjechałby za mną nawet na koniec świata gdyby tylko groziło mi niebezpieczeństwo. || kissmyshoes
|
|
 |
wróciłam do domu po trzydniowym melanżu.zostałam przywitana darciem mordy przez matkę,i pierdoleniem jaka to ja nie jestem. chciałam wejść do pokoju,gdy z kuchni wyszedł ojciec.'gdzie byłaś, gówniaro?'( miałam wtedy jeszcze jakieś 16 lat ).zmierzyłam Go z góry na dół, po czym powiedziałam : 'nigdzie'.otworzyłam drzwi do pokoju, i weszłam do niego,ale ojciec wyciągnął mnie spowrotem na korytarz.'puszczaj!'-wydarłam się. 'mów gdzie byłaś, tyle czasu mała szmato! '-nalegał na odpowiedź. wyrwałam się z Jego uścisku, po czym z nianawiścią w oczach dodałam:'gdzie byłam?na imprezie, kurwa. co robiłam ? ruchałam się. dawałam dupy każdemu,ćpałam i piłam do oporu.miło Ci teraz, kurwa?a jak w to uwierzysz, to jesteś frajerem',po czym weszłam do swojego pokoju. stał,nie potrafiąc powiedzieć słowa. wróciłam się jeszcze na chwilę,zmiwerzyłam Go ponownie z góry na dół,dodałam: ' nie stop - zapomniałam. Ty i tak jesteś frajerem'.następnie weszłam do pokoju,zamykając mu drzwi przed nosem.||kissmyshoes
|
|
 |
i odszedł . tak bez żadnego wyjaśnienia . bez żadnego żegnaj . bez żadnego spierdalaj . tchórz, odszedł jakbyśmy się nigdy nie znali .
|
|
 |
Gdybym miał wrócić w przeszłość to sorry ale odpadam, bo nie chce o tym myśleć, a tym bardziej o tym gadać.
|
|
 |
Dookoła ciągle mnie pytają po co i dlaczego . Nie uchylę rąbka tego wątka bo chuj Ci do tego .
|
|
 |
" Nawet jeśli się zmienimy i wypadniemy, trzymasz moją rękę i to jest lepsze niż miłość "
|
|
 |
i bywają takie dni , kiedy nie potrafie Cie zrozumieć . kiedy nie mam pojęcia czego ode mnie oczekujesz . kiedy Twoje dawne stalowe zasady zlewają się w jedną niezrozumiałą plamę . niszczysz mnie . niszczysz nasz związek . jednego dnia zapewniasz że jestem najważniejsza , a drugiego masz na mnie wyjebane .i nie tłumaczmy tego alkoholem . bo on odbiera siłę w nogach i rozum , ale nie uczucia . spójrz , jak popadamy ze skrajności w skrajność . obydwoje . cierpimy . a wszystko przez to , że Ty nie potrafisz się określić . / wszystko.albo.nic
|
|
 |
Szczęście ma twoje imię i twoje oczy. Tylko o tobie nie umiem zapomnieć i zapomnieć nie chcę. / sztanka__lovuu
|
|
 |
Naiwnie twierdzę że znajdę Cię w każdym zakamarku świata choć sama nieporadnie gubię się w labiryncie z prześcieradeł, każdego dnia oślepiana słońcem szukam po omacku twojej ręki obok, na próżno. / sztanka__lovuu
|
|
 |
Bezwstydnie przeżywam rozkosz z tobą, rumieńce podniecenia jak rumieńce zawstydzenia, tylko Ty potrafisz rozpoznać, które z nich właśnie malują moje policzki. Ścierpłam z przyjemności, to namiętność, która nie wypala się tak, jak papieros. / sztanka__lovuu
|
|
 |
Zaprojektujemy sobie szczęście. / sztanka__lovuu
|
|
|
|