 |
|
Mój tlen to Ty. Moje powietrze ma Twój zapach. Kocham Cię.
Nie wstydzę się płakać. Nie wstydzę się napisać że teraz lecą łzy-łzy szczęścia. Wspomnień Nam nikt nie odbierze, i siebie Nam nikt nie odbierze.
Siedzę w Twojej koszulce i zaciągam się zapachem Szczęścia, które ma Twoje imię.
|
|
 |
|
Jest godzina 13 a ja nadal siedzę w piżamie i nieładem na głowie. W głowie nic innego prócz wspomnień z ostatnich 3 dni. Ręce kurczowo zaciskam na Jego koszulce spryskaną Jego zapachem. Noszę ją przy sobie lub na sobie 24/7. Jestem bardzo sentymentalna.. Kolejna łza rozprzestrzenia się na powierzchni oka. Powoli sączę wodę cytrynową 1,5l. Co z tego że szklanka ma 27kcal... Ogarnęła mnie nicość. Czuję jakbym straciła cząstkę siebie. Minie mi to, a potem znów poczuję Jego bliskość i ciepło Jego warg. Jestem zagubiona. Zagryzam wargi, znow robia sie czerwone.. Przyznaje się. Jestem słaba. Rozklejam się. Znowu.
|
|
 |
|
zaciśnięta dłoń, gdzie pomiędzy palcami trzymałam garść prochów. dygotałam na całym ciele ściskając szczękę w celu powstrzymania szlochu. w głowie kolejno mieszały mi się wspomnienia minionego wieczoru - pustych pocałunków, twardego dotyku i w końcu definitywnego rozstania, 'żegnaj', kiedy już miałam pytać, czy zobaczymy się następnego dnia. 'żegnaj', które niosło na sobą proste przesłanie - na zawsze. nieugięty ton. wraz z echem Jego słów i oddalających się kroków wpadłam w pułapkę, której jedyne wyjście znajdowało się w Jego ramionach, a te oddaliły się bezpowrotnie.
|
|
 |
|
to, że raz czy dwa odstąpiłam Ci pół puszki zielonej herbaty, czy przepuściłam się w kolejce po bilet - ni chuja oznacza, że Go też dostaniesz. bo marne złoty pięćdziesiąt, ewentualnie stracone trzy minuty w zupełności nie równa się Jego osobie przy boku.
|
|
 |
|
jestem zdania, że to tylko kwestia czasu. nawet, jeśli teraz regularnie to zapijasz, czy próbujesz zniszczyć nikotyną - w końcu zaczniesz odtwarzać w głowie wszystko od początku. wspomnienia będą Cię wyżerać od środka już o poranku, aż do zaśnięcia późną nocą - każde zetknięcie się naszych ust, pomieszane oddechy czy te przeciągłe wspomnienia, które wydawały się trwać wieczność. teraz się nie liczę, ale zatęsknisz. nie, bo byłam nie wiadomo, jak wyjątkowa. po prostu zbyt dużo czasu minęło, zbyt dużo minut i zbyt dokładnie zapamiętałeś, jak bije moje serce.
|
|
 |
|
i to niezwykłe, że taki prowizoryczny dupek, zimny drań, który bawi się każdą napotkaną osobą - nagle się zakochuje. pokazuje to prawdziwe wnętrze, które krył przez cały czas. oddaje serce, duszę, siebie, a zamiast ranić - kocha.
|
|
 |
|
naprawdę więcej nie potrzebuję, kiedy siedzę na Jego kolanach, trzyma mnie w ramionach, całuje w kark i szepcze ciche 'niech to trwa, nigdy się nie kończy'.
|
|
 |
|
rok temu? byliśmy tacy zajebiście szczęśliwi, zakochani do granic możliwości. ciągle razem, blisko, najbliżej. ciągle splecione ze sobą palce, równy krok, śmianie się z tego samego i bezgraniczne karmienie się swoją obecnością. wybacz, że to popsułam.
|
|
 |
|
I powiedzą ci, że to normalne, i żebym przestała ściemniać, ale wszystko jest normalnie, jak nie masz punktu odniesienia.
|
|
 |
|
może nie pasuję do Ciebie, może to Ty nie jesteś dla mnie, może to nie ten czas, nie to miejsce, może potem, nie teraz - z tym, że to nie fair. miało być pięknie.
|
|
 |
|
Chada - wszystkiego nie najlepszego ♥
|
|
 |
|
tak, czasem mam problem i nikomu nic nie mówię, czasem po prostu nie chce, lecz częściej nie umiem.
|
|
|
|