 |
|
Czuję, jak z dnia na dzień stajesz się dla mnie obca. Jak oddalasz się od mojego życia. Powoli wyrywasz swoje serce, będące wiernym towarzyszem mojego. Wszystkie popełnione przeze mnie błędy, wszystkie krzywdy, które Ci wyrządzam staram się naprawić. Ograniczam słowa, które mogą być niepotrzebne. Kontroluję czyny, przez które mogłabyś być niezadowolona. Starania, jakich dokonuję wydają się być bezcelowe, skoro nikt nie ma zamiaru ich w żaden sposób docenić, zwłaszcza Ty. Po ostatnich kryzysach, jakie wytrwałyśmy chciałam by było idealnie. Po co, skoro i tak psuję, to co tak długo budowałyśmy. Może powinnam usunąć się Z Twojego życia na pewien czas. Poczekać na moment, aż zrozumiesz, że ta przyjaźń to coś wspaniałego. To uczucie, którego od tak nie da się stłumić. I choć nie uśmiecha mi się całkowite oddalenie od Ciebie, zwłaszcza przy nadchodzących świętach, które chciałabym spędzić przy Tobie, może powinnam zniknąć, byś zrozumiała jak wiele możemy sobie dać. / xfucktycznie .
|
|
 |
|
[cz. 2] Wigilia. Wstałam dosyć wcześnie, żeby pomóc mamie w kuchni, a później wyjść do przyjaciółki, żeby podarować jej prezent i złożyć życzenia. Wracając od niej, skręciłam w uliczkę, przez którą dotarłam na główny plac naszego miasta, myślałam, że będzie tam mnóstwo ludzi, a choinki zamigoczą milionem barw- myliłam się. Nie było tam żywej duszy, usiadłam na ławce zawiedziona. Zaczęło się ściemniać, przecież mamy zimę, niestety bezśnieżną, ale zimę. Nagle usłyszałam jak ktoś wypowiada moje imię, odwróciłam się i zobaczyłam postać, której z całą pewnością się nie spodziewałam- nie tutaj, nie dziś, nie przy mnie. / bezimienni
|
|
 |
|
Może boję się tego uczucia. Może nie chcę ryzykować. Może dotychczasowe rany jeszcze nie zdążyły się zagoić. Tak bardzo chciałam, by miłość w końcu zapukała do moich drzwi, a teraz boję się spojrzeć choćby przez wizjer. Boję się, że znów zastanę rozczarowanie, a kolejna chora miłość nie pozwoli mi normalnie żyć. / xfucktycznie .
|
|
 |
|
Lista rzeczy, które mnie niszą, jest naprawdę długa. Ale to ty stoisz na pierwszym miejscu.
|
|
 |
|
Giczi giczi gu znaczy kocham Cie ! / dobra, to jednak Madzisalenka.
|
|
 |
|
A tak pomijając całą resztę, ja Ciebie również darzę miłością :) / Nadal nie Madzisalenka.
|
|
 |
|
Cześć Sara ;) haha, nie spodziewałaś się mnie tu, prawda ? A i dzięki za wskazówkę, Ty nie potrzebowałaś e-maila, ja nie potrzebowałam hasła :) Wiesz co ? Całkiem tu u Ciebie ciekawie, nie to co u mnie. Ale ja dopiero się rozkręcam, haha. Mam nadzieję, że mój złowieszczy śmiech Cię nie przeraża. I nie, nie będę tu wypisywać głupot, bo to niegrzeczne ;) W ogóle jakiś Edzio czy Slawek wbił mi wczoraj na konto, wiesz coś o tym ? ;> / Nie, to wcale nie Madzisalenka. ;)
|
|
 |
|
[ cz. 1 ] Zima tego roku była wyjątkowo łaskawa, chyba nawet zbyt bardzo. Ani grama śniegu, temperatura w normie. To zaczynało mnie powoli nudzić, tym bardziej, że zbliżały się święta. Szukałyśmy z mamą bombek i łańcuchów kupionych w zeszłym roku, kiedy przypadkiem trafiłam na Jego zdjęcie. Zdjęcie zrobione właśnie w święta. Przetarłam rękawem kurz na fotografii przedstawiającej nas w czapkach Mikołaja, przytulonych do siebie. Mama dziwnie na mnie spojrzała, kiedy chowałam wszystkie wspomnienia sprzed roku do kieszeni. Po chwili znalazłam bombki, podałam pudełko mamie, a sama poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam zdjęcie i mimowolnie łza spłynęła mi po policzku. Czy nasza znajomość nie mogła przejść próby czasu? Nie mogłaby nadal trwać? / bezimienni
|
|
|
|