 |
|
lubię, gdy w klubie pochodzą do mnie faceci, próbują zagadać, uśmiechają się, a ja z wyższością odpowiadam, że mam najcudowniejszego chłopaka na świecie. potem wstaję i poruszam się zgrabnie, na niebotycznie wysokich szpilkach do baru, wracam i wyśmiewam gościa z koleżankami. od roku, żaden facet oprócz Ciebie nie ma u mnie szans, Wredoto.
|
|
 |
|
udaję cholernie silną. udaje, że nic i nikt nie jest w stanie mnie pokonać. udaję, że nikt nie jest w stanie zniszczyć mi wnętrza. szkoda, że tak na prawdę mam cholernie słaby charakter. nie mam ambicji, do niczego nie potrafię dążyć, nic nie jest tak, jakbym chciała. przez to wszystko, każdego dnia, mam w sobie chore obawy. obawy przed tym, że sobie nie poradzę, obawy, że się poddam. przez to wszystko jeszcze bardziej odechciewa mi się istnieć na tym świecie..
|
|
 |
|
najgorsze są momenty takiej chorej bezsilności. bo zdajesz sobie sprawę, że możesz coś zrobić, możesz zadziałać, pomóc, może nawet wygrać. możesz, ale coś ciągnie cię w dół i nie pozwala iść dalej. chcesz, ale kompletnie nie masz psychicznej siły. nie masz siły na jakąkolwiek walkę i poddajesz się już na starcie..
|
|
 |
|
kochasz mnie mimo mojego brzuszka, chorobliwej zazdrości, tego, że ciągle marudzę, jestem uparta jak osioł i lubię imprezować. nie narzekasz gdy za dużo palę, jak podskakuję jak chodzę i śpiewam w centrum miasta. uwielbiasz mój temperament. kochasz pozytyw, uśmiech, którym obdarzam Cię każdego dnia.
|
|
 |
|
powiedz, że Cię jara. gadałaś z Nim raz w życiu na fejsie, ale podniecaj się. potem porozmawiaj i nagadaj, że jest skurwiony. bądź siksą, masz rację.
|
|
 |
|
wyszedłeś. krzyczałeś, że nigdy nie wrócisz. uderzyłeś mnie w twarz, równocześnie łamiąc moje serce na najmniejsze kawałki. przemoc w domu, przemoc w związku - to było jak morderstwo. na nic zdały się Twoje przeprosiny. chęć śmierci była większa. tabletki, szybki odlot w towarzystwie Piha. obudził mnie znajomy głos - 'Kochanie, błagam żyj' - szeptał. byłeś. nie uciekłeś.
|
|
 |
|
znasz te uczucie, kiedy patrzysz na najukochańszą osobę. całujesz ją, przytulasz, widzisz uśmiech, który codziennie daje Ci moc, do dalszej egzystencji w złym świecie. w brzuchu fruwają motylki, szczerzysz się nieustannie, wierzysz, iż jebany fuks nigdy się nie skończy, że zawsze będzie chciał być Twój, nie odepchnie Cię, nie opuści.
|
|
 |
|
nie bądźmy już naiwni. życie to nie prosta bajeczka na disney channel. tutaj prawdziwa miłość nie istnieje. tutaj każdy, kogo uważałeś za przyjaciela wbije ci nóż w serce. tutaj marzenia spełniają się tylko w snach. tutaj nie na happy endu. tutaj nie ma już szczerej radości i szczęścia, jest tylko głupi śmiech, którym na chwile zagłuszasz żal i rozczarowanie. smutek jest obecny w każdym z nas, tylko niektórzy go pokazują, a inni kryją głęboko w sobie. tak na prawdę na świecie nie ma człowieka szczęśliwego, ponieważ wszyscy są przygnieceni ciężarem rzeczywistości i każdy z nas ma pewne doświadczenie życiowe, które nie pozwala mu się szczerze uśmiechnąć..
|
|
 |
|
to trudne patrzeć jak kolejna osoba z twojego otoczenia zostaje przygnieciona przez ciężar rzeczywistości, z którym nie ma szans wygrać. do oczu wciąż napływają kolejne krople łez, bo wiem że ze mną mogło stać się to samo. mogłam przegrać. przegrałam walkę, ale nie wojnę. to cholernie przykre, kiedy kolejna osoba koło Ciebie przegrywa, a ty nie umiesz jej pomóc, a co więcej wiesz, że możesz być następną ofiarą.
|
|
 |
|
od dziecka, ludzie powtarzali mi, iż mam piękne oczy. niestety ostatnio przestali to robić. nie dlatego, że nagle zmieniły się z niewyjaśnionych powodów, po prostu zakrywam je ciemnymi okularami we wszystkich kolorach tęczy. za zasłoną rzęs kryją się moje emocje, wystarczy jedno spojrzenie, by je dostrzec. ostatnio cierpię, nie chcę nikogo martwić.
|
|
 |
|
pamiętam każdą rozmowę. pamiętam każdy pocałunek. pamiętam, że boisz się fryzjera. pamiętam, że lubisz winogrona. pamiętam, sytuację kiedy na zająca powiedziałeś królik. pamiętam, wszyskie kłótnie. pamiętam, Twoje marudzenie. pamiętam, Twoje delikatne dłonie. pamiętam, gdzie masz łaskotki. pamiętam, o tym, że mnie kochasz. chociaż czasami.. czasami marzę by o tym zapomnieć.
|
|
 |
|
mam w dupie ludzi. miałam ich wtedy, gdy zaczynałam związek z dwa lata młodszym chłopakiem, gdy zaciągałam się fajką na rondzie, gdy nagrywałam kolejną nutę i tworzyłam kolejne wersy dla chłopaków z osiedla.
|
|
|
|