 |
|
jaram się tym, że taka jestem ładna i szczupła teraz, bardzo mi się to podoba /ania bałon haha ;d
|
|
 |
|
Chcę oglądać z Tobą mecze i pić zimne piwo, grać w x-boxa w samej bieliźnie i jeść fast foody o 3 nad ranem, oglądać z Tobą wszystkie głupkowate komedie, by słyszeć jak słodko się śmiejesz, i straszne horrory by wtulić się w Ciebie i poczuć się bezpieczniej. Chcę spać w Twojej wielkiej koszulce i słuchać z Tobą rapu, pić z Tobą poranną kawę, zwiedzać z Tobą miasto nocą i kąpać nago w jeziorze. Sprzątać Twoje porozrzucane skarpetki i czekać w samej bieliźnie, aż wrócisz z pracy. Chcę tańczyć z Tobą jak w dirty dancing i całować się w deszczu. /net.
|
|
 |
|
a masz tak, że wypatrujesz pewną osobę, w miejscu w którym wiesz, że i tak jej nie ma?
|
|
 |
|
nie bierz się za to - już zawsze będę wielbić naleśniki z monte, zawsze będę wyjmować z herbaty cytrynę i wsuwać ją bez krzywienia, zawsze będę chodzić z uśmiechem na mordzie, w szerokich bluzach i firmowych butach. kurde, jeżeli tak bardzo chcesz wprowadzić jakieś zmiany w moim życiu to łap serce i cholerny status związku na fejsie.
|
|
 |
|
uśmiech wpełzał na twarz, oczy iskrzyły się tajemniczo budząc przypuszczenia, że coś biorę, a w piersi dziwnie szumiało - te awarie serca przez Jego metr osiemdziesiąt.
|
|
 |
|
- bierze mnie coś. - wykrztusiłam po powrocie do domu rzucając na podłogę plecak. mama spojrzała na mnie znad patelni uważnie oceniając mój stan zdrowia. - zaraz Ci coś podam, połóż się. - okay, mimowolnie poszłam do salonu i walnęłam się na kanapę. już po dwóch minutach chuchając i upijając po łyku gripexa z kubka, rozmyślałam, jak abstrakcyjne to jest, bo w sumie to nie żadna grypa, czy katar, a zakłócenia w sercu.
|
|
 |
|
zaśmiał się. - wróciłem. prosiłaś, żebym wrócił. kurwa, jestem. - syknął buchając mi dymem z papierosa w twarz. łzy zapiekły pod powiekami. - przestań... zniknij. - zdołałam z siebie wykrztusić po czym odruchowo odwróciłam wzrok. znów chciał mnie zniszczyć, znów chciał spojrzeniem zagarnąć władzę nad moim sercem. zdobyć, zostawić. gorąca chmara Jego oddechu, po czym krótki, pewny pocałunek. - niedostępna. - mruknął z wyczuwalnym z podziwem. - mam czas, kot. wiesz, że zdobędę to, czego chcę.
|
|
 |
|
nie, nie miłość. po prostu wydaje mi się, że ktoś wytatuował na moim sercu Jego imię.
|
|
 |
|
czytając stare wpisy powracam wspomnieniami do tamtych chwil kiedy wszystko układało niemalże bajecznie, serce szybciej bije. a ja czytam dalej i w moich oczach pojawia się łza, że już nie ma tego uczucia między nami, że coś się zmieniło, że przestaliśmy o siebie zabiegać, że jednak odległość nas pokonała. /espoir
|
|
 |
|
najgorzej gdy nie chcesz aby osoba na której Ci zależy cierpiała, gdy pomimo swoich pragnień podporządkowujesz się pod nią, wmawiasz sobie, że wszystko się ułoży, przecież było wam razem dobrze, przecież jesteśmy to w stanie naprawić. to okłamywanie samego siebie, działanie przeciwko własnej woli, własnemu sercu to ciosy zadawane nam przez nas samych. nie zdajemy sobie sprawy jak to nas niszczy. przecież nie da się nikogo na siłę uszczęśliwić, prawda? /espoir
|
|
 |
|
bo po prostu nie wiem czy potrafię zakończyć to wszystko, wypowiedzieć te kilka zdań, które sprawią, że nasza przeszłość i to co było między nami przestanie mieć znaczenie. wciąż mi zależy, jednak zależy mi już w coraz to mniejszym stopniu. wypalam się, a Ty nie robisz nic aby to zmienić, to boli, cholernie boli tak samo jak fakt, że przestajemy ze sobą rozmawiać, stajemy się sobie coraz bardziej obcy, nie potrafię tego znieść. /espoir
|
|
 |
|
najgorsze jest zaprzeczanie samemu sobie, zaprzeczanie własnym uczuciom, szukanie na siłę czegoś czego nie ma. /espoir
|
|
|
|