 |
|
wypadałoby wyciągnąć z szafy ozdobny papier i zapakować prezenty. dobrze byłoby roztopić również czekoladę na polewę do ciasta, co za tym idzie ostatecznie je dokończyć. wskazane jest włączenie w tej chwili jakieś kolędy, lub czegokolwiek ze świątecznym klimatem. tylko, cholera, nawet oddychać mi się nie chce.
|
|
 |
|
wpadł do mnie któregoś wieczoru. bez pukania wszedł do mieszkania, po czym skierował się wprost do mojego pokoju. rozwalił się na łóżku, ówcześnie stawiając na szafce nocnej butelkę wina. nie reagował w żadnym stopniu na moje pytające spojrzenia. dopiero, kiedy złapałam Go za podbródek, przyciągnął mnie do siebie i nachalnie pocałował. - cześć, przyszedłem zdobyć Twoje serce. - mruknął łapiąc oddech.
|
|
 |
|
Uwielbiam czekoladę, oddam wszystko za pomarańczowe cukierki. Potrafię krzyczeć, że chcę balona i kolorowankę. Obrażać się gdy czegoś nie dostaję, wychodzić z założenia, że wszystko czego chcę mogę mieć. Ryczę przy zabijaniu karpia na święta, uwielbiam kolorowe światełka na choince. Wciąż uwielbiam misie, i tak wielki miś nadal pozostaje marzeniem. Kręcą mnie wszelakie kolorowe rzeczy. Bajki oglądam na porządku dziennym, i znam na pamięć każdy odcinek hanny montany. Tak, jestem wciąż dzieckiem, i albo to u mnie pokochasz i zrozumiesz, albo jakoś nie mamy o czym gadać. /improwizacyjna
|
|
 |
|
śnieg nie padał nawet przez kilka minut, choinka nie dość, że jest nieubrana, to nawet nie została wstawiona do salonu, zamiast kolęd w głośnikach Pih, zero ambicji do spakowania prezentów, jeszcze mniej do otwierania ich jutrzejszego wieczoru.
|
|
 |
|
ZOZOLCIA ŻYCZY WSZYSTKIM WESOŁYCH ŚWIĄT I PIJANEGO SYLWESTRA! ♥
|
|
 |
|
chciałabym, choć na moment zawrócić. cofnąć się grubo wstecz, przejść przez ulicę w jednej ręce zaciskając dłoń babci, w drugiej - wstążkę na której drugim końcu kołysał się balon. cieszyć się takimi banałami, jak wata cukrowa czy opakowanie baniek mydlanych. wracając do domu z ożywieniem opowiedzieć rodzicom cały przebieg odpustu. nie żyć tak jak teraz, nie wracając późnym wieczorem, ze szlochem ściskającym za gardło i tą cholerną wizją, prześladującą mnie do świtu. Jego obraz, kiedy bezpruderyjnie, z uśmiechem zaciąga jakąś panienkę, za napompowaną, kolorową zjeżdżalnię dla dzieci.
|
|
 |
|
Powiedz gdzie byłaś gdy było ze mną naprawdę źle? Mówisz, że to ja spierdoliłam, że nie zauważyłam jak Tobie jest źle, ale nie zapomnij, że to Ty spławiałaś ludzi, nigdy nie pytając co u nich. Gdy Ty wszystko ukrywałaś, ja potrafiłam siedzieć w starych rozciągniętych dresach na lekcji i po prostu ryczeć. Nie padło pytanie co się stało. Nie istniałam dla Ciebie, a wtedy potrzebowałam tego wsparcia, serio. Wtedy moje problemy przy Twoich teraźniejszych były ogromne, ale nie ja musiałam sobie dać radę. A Ty teraz siedzisz i ryczysz mówiąc jaka to zła nie jestem, bo nie pomagam. Wybacz, ale ale i tak zrobiłam dla Ciebie więcej niż Ty dla mnie kiedykolwiek. Bo wtedy nawet najdalszy kumpel z klasy uparcie dążył do tego by się dowiedzieć co mi jest, poza tym była ona. I to właśnie Ci ludzie nie pozwolili mi się poddać, Ty nie miałaś w tym najmniejszego wkładu. /improwizacyjna
|
|
 |
|
za definicję przyjaźni i miłości podam jej imię, to imię będzie również odpowiedzią na pytanie dla kogo zrobię wszystko? /improwizacyjna
|
|
 |
|
A czytając to najzwyczajniej łzy stanęły mi w oczach, a żadne słowo nie potrafiło przejść przez gardło. /improwizacyjna
|
|
 |
|
- Żeby nam się dobrze żyło, musisz przestrzegać pewnych reguł. Nie palisz mojego zioła, nie pijesz mojego alkoholu, a jeśli przyprowadzasz panienkę ja zaliczam ją pierwszy. /z fejsa.;D
|
|
 |
|
I nagle nić między wami pęka, nie rozumiecie się jak jeszcze do niedawna. Znacie znaczenie słów do siebie wypowiadanych, lecz kompletnie nie widzicie w nich sensu. /improwizacyjna
|
|
|
|