 |
Pamiętaj, że na jednego człowieka przypada tylko jedno prawdziwe "kocham Cię", które zniszczyć potrafi tylko śmierć. A.V.
|
|
 |
Kochasz? A czy zaryzykowałabyś wszystko, teraz, w tej chwili, aby być ze mną? Czy zostawiłabyś wszystko za sobą i przyszła do mnie tylko z sercem? Rzuciłabyś wszystko, aby mnie dogonić i zatrzymać? Nie? Tak myślałem. A.V.
|
|
 |
Jutro o 9.30 prawie ośmiomiesięczny szczeniak rasy West Highland White Terrier o imieniu Izzy ma operację. To może nie jest mój pies, tylko mojej cioci, ale strasznie się z nim zżyłam. Tym bardziej, że mój pies lubi się z nim bawić, a u cioci bywam prawie codziennie. Mały Izzy rozkochał swoim niewinnym wyglądem i łobuzerskimi oczkami wszystkich dookoła, ale od jakiegoś czasu kuleje. Po wielkich zmaganiach z różnymi weterynarzami okazało się, że główka kości udowej nie wykształciła się prawidłowo w związku z czym, czeka go jutro operacja. Dlatego proszę Was o trzymanie jutro kciuków, albo żeby chociaż przez głowę przemknął Wam obraz pyszczka Westa z myślą "wszystko będzie dobrze, Izzy".
|
|
 |
Ufam Ci. Tak po prostu. / mydestination
|
|
 |
nie wyobrażam sobie , ani jednej nocy bez Ciebie . / niedoogarnieciaa .
|
|
 |
|
Mój świat to paranoja.
|
|
 |
A w przepaści ujrzałem szczęście. W tej śmiertelnej wysokości. A.V.
|
|
 |
Zabiorę Cię do takiego miejsca w piekle, w którym poczujesz się jak w niebie. To właśnie będzie miłość. A.V.
|
|
 |
Jeśli ty masz zimną krew to moja już dawno jest pokryta warstwą szronu..
|
|
 |
Zawsze upadała i podnosiła się samotnie. W chwilach słabości odcinała się od innych. Wolała zostać sama. Słone krople płynęły w tych chwilach po jej policzkach. Nie szukała już wsparcia. Świat nauczył ją tego, że w nikim go nie znajdzie. Tym razem ponownie podniosła się. Pozbierała rozrzucone kawałki serca, myśli i uczuć. Próbowała nadać im dawny kształt, lecz zawsze wychodziło jej to niedoskonale, więc po wielu upadkach przestały one przypominać swój pierwotny stan. Zbyt wiele części pogubiła. Miała wrażenie, że się rozpada. Jednak znów przywołała się do porządku i z maską, na której wymalowany był uśmiech wyszła z domu. Mijając innych ludzi zazdrościła im tego ,że potrafią zaufać na tyle innej osobie, na tyle znaleźć w niej wsparcie, aby nie bać się upadku, bo świadomość, że ta druga osoba nas złapie i nam pomoże koiła ból. Uśmierzała go. Lecz nie było jej to pisane. Spuszczając wzrok, przygryzając wargę i zaciskając pięści szła dalej. Sama wobec tego wszystkiego. Sama.
|
|
 |
Pozwoliła narodzić się nienawiści. Z początku małej i niewinnej, lecz z każdym dniem rozwijającej się i rosnącej w siłę. Nadszedł dzień potyczki. Była sama przeciwko ogromnej sile wydającej się nie do pokonania. Jednak bijące wciąż dla kogoś serce nie pozwalało jej przegrać. Było jej ostatnią nadzieją.
|
|
 |
Czasem chciałbym poudawać zwykłego człowieka... Takiego najzwyklejszego, jakiego mijam na ulicy. Takiego bez uczuć... Wtedy nie miałbym problemów. A.V.
|
|
|
|