  |
|
` kiedy człowiekowi jest źle to przypomina sobie dobre chwile, kiedy to był szczęśliwy. I właśnie to jeszcze bardziej mnie dobija. Ja nawet nie mam kurwa co wspominać. Od zawsze było do dupy bo w moim życiu zupełnie nigdy Ciebie nie było. / abstractiions.
|
|
  |
|
` zostawiłeś mnie tak z dnia na dzień. Jeszcze rano napisałeś miłego smsa na dzień dobry, a wieczorem już siedziałeś na boisku z kumplami i ćpałeś. Może dlatego tak bardzo tego nie rozumiem, a cierpienie jakie we mnie napierdala jest tak cholernie bolesne. Jeśli tego chciałeś, chciałeś wpierdolić mnie na samo dno bez jakiejkolwiek możliwości ogarnięcia się to brawo, leżę tu i zdycham. / abstractiions.
|
|
  |
|
` dziś nie czuję już nic. Gdyby teraz podszedł do mnie jakiś psychopata z nożem w ręce i wbił mi go między żebra, nawet bym nie umarła. Bo już dawno nie żyję. Odkąd powiedzieliśmy sobie słodkie, fałszywe "żegnaj" wszystko przestało się dla mnie liczyć. Nie wiem dlaczego jeszcze chodzę wśród tych brudnych kamienic przećpanych życiem. Może po prostu mam nadzieję, że wrócisz. / abstractiions.
|
|
  |
|
` może i Twój chłopak ma forsę. Może i nosi markowe ciuchy i ma dobre towarzystwo. Ale wiesz co? Jestem pewna, że nie potrafi tak cholernie mocno kochać. Jestem pewna, że kiedy groziłoby Ci niebezpieczeństwo, nie kiwnął by palcem bo przecież wydał kupę siana na swoje zadbane paznokcie. Nigdy nie oddałby za Ciebie życia bo przecież jest zbyt cenne dla Niego. Twój ukochany nie nosi czarnych najek, które tak na mnie działają. On nie rozumie co to życie i nie przeżył tyle co "osiedlowy pener" tak jak to Ty go nazywasz. Wy nigdy nie zrozumiecie kim taki człowiek jest na prawdę i za co tak bardzo go kocham. / abstractiions.
|
|
  |
|
` jak tylko weszłam do domu ze szkoły to ściągając czarne najki, wrzuciłam plecak do pokoju, wzięłam kanapkę przygotowaną wcześniej przez mamę i wyszłam. Uwielbiam słoneczne dni, gdzie kumple po boisku latają w krótkich spodenkach, a laski świecą swoimi grubymi dupskami. Mimo wszystko, lubię usiąść z ekipą i patrzeć na cały ten syf z boku. / abstractiions.
|
|
  |
|
` może to dziwne, ale zamiast po raz setny drzeć się na Niego bo skłamał, wolę wrócić do domu, zamknąć się w czterech ścianach i nakreślić całą złość na kartce. Z samego rana pójść do studia i wrzucić na beat całe wczorajsze wkurwienie. Następnie odbieram od Niego telefon i nabieram sił, słuchając jego opowieści o tym jak bardzo mnie kocha. / abstractiions.
|
|
  |
|
` Zdaję sobie sprawę z tego, że to co było między nami było złożone bardziej niż origami. / małpa.
|
|
 |
|
masz Go dość. masz po uszy Jego krzyków, pretensji, marudzenia przy byle okazji, czepiania się o każdy detal, chorej zazdrości. doskonale zdajesz sobie sprawę, że typ niszczy Cię od środka, zatruwa możliwie każdą chwilę, ogranicza Cię, blokuje dostęp do marzeń. ale nie zostawisz Go, bo kochasz i mimo wszystko wiesz, że On czuje to samo.
|
|
 |
|
kiedy odejdzieszsz, pamiętaj o mnie,
Pamiętaj o nas i o tym, czym byliśmy.
Widziałem jak płaczesz, widziałem jak się śmiejesz.
Obserwowałem Cię śpiącą przez chwilę.
Mógłbym być ojcem Twojego dziecka.
Mógłbym spędzić z Tobą życie.
Znam Twoje lęki, Ty znasz moje.
Mieliśmy wątpliwości, ale teraz jest dobrze.
I kocham Cię, przysięgam, że to prawda.
Nie potrafię żyć bez Ciebie /goodbye my lover
|
|
 |
|
wyrzuciwszy z szafy wszystkie swoje ubrania, włożył je do torby podróżnej. dołożył kilka kosmetyków po czym zasunął bagaż. niewykluczone, że zanim wyszedł, pocałował mnie jeszcze w czoło lub policzek, może życzył mi powodzenia, dobrej nocy albo czegokolwiek innego. chyba zahaczył jeszcze o kuchnię, bo rano na stole leżał pęk Jego kluczy, a herbata w kubku była dopita. zostawił kilka swoich płyt, parę książek, skarpetki i spodnie w koszu na pranie oraz wspomnienia, masę wspomnień, których nie mogę udźwignąć.
|
|
|
|