 |
|
to było jak bulimia. pakowanie w siebie kolejnych emocji, spotykanie się z Nim, aby nasycić się kolejną serią minut w Jego ramionach, czułych słów i buziaków w czoło. następnie te rozłąki, by wszystko 'wyrzygać', opróżnić się, zapomnieć-każda z czynności wykonywana nadaremnie, żeby potem znów otworzyć potencjalną lodówkę, określają jako miłość, znów wpychać w siebie do bólu żołądka, czy tam serca, jak kto woli.
|
|
 |
|
możesz nie witać się ze mną, nie musimy rozmawiać - nigdy nie wymagałam tego od Ciebie i nadal nie wymagam. zapomnij o tym, że połączył nas jakiś krótki epizod jak i ogólnie, że się znamy, skoro Twoje ego nie znosi wspomnienia tego, jak to ja, nie Ty, skończyłam to wszystko. jedyne, czego oczekuję to szacunek. przestań zachowywać się jak urażony gówniarz, frajerstwem się po prostu na dłuższą metę nie imponuje.
|
|
  |
|
ćpałam. owszem, i nie wstydzę się o tym mówić. nie spuszczam głowy w dół, i nie udaję, że nie było takiego epizodu w moim życiu, bo był. były dni, gdy latałam na piksach codziennie, upijając się na dyskotekach do nieprzytomności. były dni, gdy białe było śniadaniem, obiadem i kolacją - a motywacją do dalszego brania była coraz bardziej spadająca waga, i idealnie kształtująca się figura. był też dni, gdy nie odstępowałam na krok lufki, bo tylko tak potrafiłam znaleźć jakikolwiek powód do uśmiechu. była też heroina - jednak na szczęście był to bardzo krótki epizod, którego - pomimo dobrego odlotu - nie powtórzyłabym nigdy. i tak leciałam, na wszystkim po kolei, do czasu zapaści, szpitala, i słów : 'przestań, bo odejdę'. skończyłam, wygrałam - miłość, a przede wszystkim życie. || kissmyshoes
|
|
  |
|
` czasami ciężko jest nam mówić o rzeczach trudnych dlatego z czasem zaczyna robić się coraz gorzej. / abstractiions.
|
|
  |
|
są takie chwile w życiu. Nie ważne czy złe czy dobre. Są chwile przez które nie potrafimy zapomnieć o pewnych osobach. I czym więcej tym chwil tym bardziej wydaje się niemożliwe życie osobno. / abstractiions.
|
|
  |
|
` a z nim? z Nim łączyła mnie tak cholernie potężna więź jak jeszcze nikogo na świecie. Przeżyliśmy wspólnie wszystko co tylko można było przeżyć jako ludzie. Razem upadaliśmy na samo dno i też razem się od niego odbijaliśmy. Byłam w stanie zabić każdą osobę, która odważyłaby się tylko powiedzieć na Niego złe słowo. On? On zakopał by żywcem każdego faceta, który choćby przypadkowo na mnie źle spojrzał. Nienawidziłam rodziców za ich złe zdanie na jego temat. Znałam jego sytuację i może nieraz naiwnie, ale zawsze wierzyłam w jego słowa. Dziś nas nie ma. Dziś chodzę bez serca bo odchodząc, wyrwał mi je spod żeber. / astractiions.
|
|
  |
|
` od pewnego czasu zaczęłam wciągać się w ten cały syf. Lubiłam osiedlowe życie, klimat. Poznałam bliżej tych ludzi. Czułam, że staję się jedną z nich. Cieszyłam się z tego bo w końcu miałam przy sobie kogoś bliższego. Razem z tymi ludźmi tworzyliśmy cholernie mocną rodzinę, którą we własnym domu mieliśmy rozbitą, albo nie mieliśmy jej wcale. / abstractiions.
|
|
  |
|
` przez kilka pierwszych tygodni odkąd przeprowadziłam się na poznańskie Jeżyce w ogóle nie wiedziałam co tak na prawdę jest w nich tak magicznego. Co jest magicznego w całym Poznaniu. Po pewnym czasie zaczęłam poznawać ludzi, którzy dla reszty mieszkańców byli zwykłymi penerami. Poranną fajkę paliłam na balkonie, gadając z kumplem który mieszkał w kamienicy obok. Zastanawiało mnie dlaczego tak dużo osób do niego przychodzi. Wkrótce dowiedziałam się, że handluje towarem. Nie przeszkadzało mi to, przecież dziś to standard. Pokochałam to miejsce, te kamienice i stwierdziłam, że Poznań jest o wiele lepszy od mojego poprzedniego miejsca zamieszkania. Nie, nie tylko ze względu że to miasto rapu, chociaż byłam z tego cholernie zadowolona, nie dlatego że jest tu mnóstwo sklepów, są wspaniali ludzie czy magiczny klimat. Uwielbiam Poznań za to, że nie ma w nim Ciebie. / abstractiions.
|
|
 |
|
♥ dziś mija kolejny rok istnienia definicjimiloscii na moblo. trudno uwierzyć, że założenie tego konta, którego okoliczności pamiętam, jakby działo się to wczoraj, nastąpiło dwa lata temu. chciałabym podziękować za wszystkie Wasze komentarze, plusiki i cytowania, docenienie mnie w pewnym stopniu, pochwały oraz słowa krytyki, które cenię równie wysoko. cudowni jesteście, a to, że trafiłam na tą stronę jest jedną z lepszych sytuacji, które spotkały mnie w życiu dotychczas. DZIĘKUJĘ raz jeszcze, za te NIEZASTĄPIONE DWA LATA i mam nadzieję, że jestem bliżej początku, aniżeli końca przebywania tutaj.
|
|
 |
|
dwa lata bez Niego, Sting w głośnikach, znów wspominam, przypadkowe słone krople.
|
|
 |
|
nikt nie potrafił wejść w relację pomiędzy mną, a innym facetem niż on czy mój tata, w taki sposób. nikt, rzucając grzecznymi słowami do typa, jednocześnie uświadamiając mu w tak pogmatwany sposób, że powinien spieprzać w tymże momencie. pojawiał się znikąd, by z premedytacją odsunąć mnie od rzekomych szans na szczęście czy, cholera, jakikolwiek związek. zarezerwował mnie sobie nie pytając nawet czy chcę być jak hotelowy pokój, zastępczy samochód czy stolik w restauracji... chciałam.
|
|
|
|