 |
|
zjadłam dziś tyle co nic. trzęsę się z zimna. dokucza mi ból głowy i cholernie cudownie się czuje. miło nieprawdaż?
|
|
 |
|
-trzeba mieć nieźle nawalone we łbie, żeby herbatę słodzić ośmioma łyżkami cukru. -niekoniecznie nawalone, wystarczy mieć tylko zranione uczucia.
|
|
 |
|
kochanie faceta to taka forma samookaleczenia..
|
|
 |
|
'' I nawet żadna z gwiazd na niebie nie dorównuje Jego oczom. ''
|
|
 |
|
a autorka? 170cm czystej głupoty wymieszanej z zauroczeniem do pana M. / jagodzia
|
|
 |
|
are some things that You will never touch. a mouth that will you never kiss. /
są rzeczy, których nigdy nie dotkniesz. są usta, których nigdy więcej
nie pocałujesz.
|
|
 |
|
czasami muszę się mocno skupić, by zapamiętać co kocham,
a czego nienawidzę.
|
|
 |
|
-wróciłam.-krzyknęłam wchodząc do domu po 23. moja mama wystawiła głowę z kuchni.-to ciebie nie było w domu? - zapytała zszokowana.
|
|
 |
|
-idziemy do kina? - zapytałam. - tak. -odpowiedział. - jest teraz jakaś bajka w 3D musimy zobaczyć.!- powiedział z entuzjazmem. -no pięknie. znowu bajki. ile ty masz lat?-zapytałam chłopaka stojącego naprzeciwko mnie. -mało.-odpowiedział ciesząc się jak małe dziecko.
|
|
 |
|
-jesteś na mnie zła?-zapytał.-nie jestem. przecież nie mam powodów.-odpowiedziała. nadal od środka roznosiły ją nerwy.-jesteś śliczna jak się złościsz, misiorku.-powiedział. ściskając ją mocno. -no już. bo będę musiał wziąć cię na ręce, a nie chce się złamać.-powiedział śmiejąc się. -ja to cie kiedyś normalnie zabije. zobaczysz. -powiedziała wymierzając w niego parasolkę pełną wody.
|
|
 |
|
miłości nigdy nie było i Ciebie nigdy nie było, miłości nigdy nie było nas nie było.
|
|
 |
|
cholerny zazdrośniku... nawet te twoje kazania mnie nie martwią. ważne jest tylko to, że mnie kochasz... tylko tyle.
|
|
|
|