 |
|
co to za cyrk? nie wiem jak to się stało, że się znaleźliśmy w tym, Ty za sobą masz drzwi i jeśli chcesz to możesz w każdej chwili wyjść
|
|
 |
|
Wierzę w nas bardziej niż w miłość, bo miłość jest jak człowiek, chwilą co nie godzi się na to, że musi ginąć. Powiedz mi to szczerze, chodzi o jakość czy o ilość? - Nie wiem. Jeśli miłość jest człowiekiem, chodzi mi o Ciebie.
|
|
 |
|
to samo widzisz w moich oczach, co ja widzę w Twoich, wiem. i najbardziej boli nas to, że nie czujemy nic. znamy swoje dłonie, usta, ciała, lecz.. nie ma uczucia w tym. to czego nie chcemy powiedzieć my sami, mówi nam każda chwila dziś. ale myślę, że prócz siebie nic nie mamy, kurwa, nie mamy nic.
|
|
 |
|
ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki
|
|
 |
|
Czy chcę coś od świata? Niech zostawi mnie w spokoju.
|
|
 |
|
Właściwie to chciałabym czuć się szczęśliwą.
|
|
 |
|
Po prostu czuję się czasem pominięta.
|
|
 |
|
mówisz: sprzedam to co mam i już zażegnana bieda, ale zapomniałeś, że przyjaźni kupić się nie da
|
|
 |
|
co mam napisać? podobno lubisz prawdę. jak lubisz to co ryczysz zawsze kiedy ją wygarnę?
|
|
 |
|
What could have been love will never be.
|
|
 |
|
"-Czy było ok? To znaczy, czy ja byłam ok?
-Byłaś o wiele lepsza niż ok. Ok, jest gdzieś tutaj, Ty jesteś daleko nad drzewami. Ok jest jak małe ziarenko piasku, Ty jesteś jak cała plaża. Ok jest jak kropelka wody, Ty jesteś jak cały cholerny ocean!"
|
|
 |
|
Jesteśmy chorzy; jemy nieregularnie, śpimy, pieprzymy się, wychodzimy, ćpamy, następnego dnia jemy inne jedzenie, śpimy gdzie indziej lepiej lub gorzej, pieprzymy się z inną osobą, wychodzimy byle gdzie, ćpamy co innego, codziennie robimy to samo, tylko szczegóły się zmieniają, wyznaczamy sobie jakieś cele, chociaż nigdy ich nie zrealizujemy, wypruwamy sobie żyły żeby czuć się dobrze, boimy się nieznanego, ciągle na coś czekamy, bo inaczej już dawno połknęliśmy za dużo tabletek, już dawno by nas nie było, ale my rozrywamy się, szukamy miłości w paskudnych miejscach, wydaje nam się, że ją znaleźliśmy i znowu spadamy w dół i umieramy powoli napchani prochami i antydeprechami, ze sztucznym uśmiechem na ustach, w chujowych miejscach, patrząc się w sufit zamiast w oczy kogoś, kogo kochamy.
|
|
|
|