 |
|
to nie jest tak, że jestem zbyt wybredna czy czekam na księcia na białym rumaku. ja zwyczajnie nie potrafię trwonić czasu na jakiś palantów, którym mózg zastępują bicepsy, a ich szacunek do kobiet mieści się w łyżeczce do herbaty.
|
|
 |
|
najbardziej bolą momenty, kiedy osoba która niegdyś przywiązywała Cię do łóżka, tylko z obawy przed tym że mu uciekniesz, dzisiaj kiedy przechodzi obok Ciebie na ulicy, a Ty nieudolnie się z nim witasz, zapomina Twojego imienia.
|
|
 |
|
Odezwij się wtedy, kiedy zrozumiesz teorię prawdziwej miłości, dobrze? /ejczujeszto.
|
|
 |
|
` Kochanie proszę, wybacz. Nie chciałem. Wróć do mnie.` Zmień kurwa płytę, bo robisz się nudny, w innym wypadku proponuję wizytę o psychiatry. Jednakże polecam też wizytę w mam talent, bo jakoś nigdy nie potrafię sobie Ciebie odmówić. //ejczujeszto.
|
|
 |
|
I kiedy wszystko już sobie poukłada- pojawia się ON. Z kurewsko słodkim uśmieszkiem burzy wszystko, co sobie odbudowała przez ciężkie miesiące. I wszystko tylko po to, aby znów móc to zepsuć. //ejczujeszto.
|
|
 |
|
Bardzo go kocha. Jest w stanie zrobić dla niego wszystko. Dosłownie wszystko. Nie ważne czy poprosił by ją o szluga, czy o gwiazdkę z nieba. Przy miłości którą go darzy, wcale nie wydawałoby jej się to trudne. Znając jego trudny charakter, zawsze potrafiłaby odpuścić, wiedząc nawet że to ona ma rację. Wydawałoby się- idealna kobieta, idealny związek. Racja. I wszystko byłoby jak w bajce, gdyby nie jeden mały, jednakże wiele znaczący szczegół- ONA, ta dziewczyna, która jej go zabrała. Ta dziewczyna, którą kocha on. //ejczujeszto.
|
|
 |
|
a teraz śmiesz do mnie pisać, proponując dziki seks bo ciupciać Ci się zachciało? gdybym tylko miała taką możliwość to napchałabym Ci do ust wszystkie zużyte przeze mnie chusteczki. każdą mokrą od moich łez. każdą z brudnych od mojego tuszu. a później kazałabym Ci się nimi udławić, napawając się widokiem Twojego cierpienia. poczuł byś jak to jest, kiedy musisz zwrócić coś zalegającego w Tobie. masz szczęście, że to tylko cholerne chusteczki, a nie tak jak w moim przypadku - uczucia.
|
|
 |
|
Rozbudził mnie ten krzyk. Zaczął mnie szarpać. Tato, o co Ci chodzi? Spałem przecież! – syknąłem w złości. ‘Znowu mnie obudził’ – taka myśl przemknęła przez moją głowę zaraz po tym, gdy wypowiedziałem uprzednie zdanie. ‘Wstawaj kurwa! To rozkaz!’ Już miałem zwymiotować. Woń alkoholu, dochodząca do moich zaspanych nozdrzy, wydawała mi się jeszcze bardziej ostra niż zawsze. Zaczął mną szarpać jak szmatą. Zostaw mnie! Słyszysz?! Zostaw mnie w spokoju! – krzyknąłem, tym samym uwalniając się z jego stalowego uścisku. Poszedł do kuchni. Zostałem sam w pokoju. Obudzony. Zraniony. Zapłakany. Bezbronny. Słaby. Czy te sny muszą być takie? Muszą dawać mi tą nadzieję na lepsze jutro? Nienawidzę tych jebanych snów. cz.2
|
|
|
|