 |
|
Pamiętam jak chodziliśmy razem po torach, tylko, że wtedy byliśmy pijani, a wódka zamrażała nam przełyk, jedynie usta od pocałunków mieliśmy wiecznie gorące. Palę papierosa i boli mnie już od tego głowa, chyba mi niedobrze i jest mi zimno, w środku zimno. Dużo rzeczy nie zdążyłem Ci powiedzieć, a teraz liczy się dla mnie tylko te kilka wypalonych papierosów po sam ustnik i kilka kieliszków postawionych obok siebie na zimnej podłodze. Siedzę oparty o białą ścianę z kurczowo zgiętymi kolanami opierając o nie brodę, subtelnie się kołysząc. Chłonę z otoczenia Twoje zardzewiałe słowa i tytoń, jesteś skrawkiem tlenu na moje płuca. Pamiętam jeszcze smak piwa w ósmej dzielnicy, jakbyśmy je dopiero pili, pamiętam Twój kolor oczu, chociaż z reguły zawsze zwracałem uwagę na Twoją duszę. Leżę bezsensownie z wolnymi rękami, sam, już bez Ciebie. Kiedyś nawet jak niebo spadało nam na głowy, to zawsze w tym samym momencie. Potrzebuję Twoich obojczyków i rozmowy przy tanim winie w rytmach Riedel´a.
|
|
 |
|
Obiecaj tylko, że jeszcze kiedyś wpadniesz w moje ramiona i położysz głowę na moim ramieniu. Że gdziekolwiek będziemy, nieważne jak daleko i kiedy, gdziekolwiek przyjdzie nam żyć, będę mógł popatrzeć Ci w oczy i wyszeptać, że jutro nigdy nie umrze.
|
|
 |
|
zasypiające miasto ujrzę po raz ostatni, by móc popaść głęboko w snu krainę. [rzw]
|
|
 |
|
gdzie są kurde powiadomnienia ! -.- od jakiegos czasu nie wiem kto mnie dodaje do obserwowanych..
|
|
 |
|
Żyć bez niej, to tak jak by ktoś odebrał Ci tlen, odciągnął Cię od oddechu, który do życia jest niezbędny.
|
|
 |
|
Możliwe, że kiedyś było lepiej. Lepiej, bo byłaś blisko.
|
|
 |
|
Proszę nie mówcie już o Nim nic, bo był, jest i będzie w moim sercu. [*]
|
|
 |
|
Najlepsze naleśniki to te z nutellą, bitą śmietaną i posypką, jedzone z przyjaciółką. ♥
|
|
 |
|
There is something I see in you, it might kill me, I want it to be true. / paramore
|
|
 |
|
Rzygam tym wszystkim, po prostu potrzebuję Cię, nie rozumiesz?
|
|
 |
|
Od lat zmagam się z tym samym problemem.
|
|
 |
|
A dziś rzucam wszystko, i wychodzę niby po chleb. Nigdy już nie chcę wrócić.
|
|
|
|