 |
|
nasze dusze stanowiły jedno, a potem Ty się zmieniłeś.
|
|
 |
|
potrafię perfekcyjnie oszukać samą siebie, lecz nie muszę tego robić, bo mam ciebie.
|
|
 |
|
znowu zagłuszam swoje myśli - radiem.
|
|
 |
|
pamiętam tamte dni, kiedy budziłam się w środku nocy by zapalić papierosa w łazience. wtedy obserwowałam swój portret w lustrze wiszącym nad zlewem. rozmazany makijaż, ślady łez i resztki czekolady w kącikach ust. patrząc na siebie nabierałam nienawiści do twojej osoby. te chwile były jak terapia odwykowa by wyleczyć się z miłości.
|
|
 |
|
wiem, że nie znosisz matematyki, więc ja Ci ją ułatwię. jesteśmy jak ułamek, Ty jesteś licznikiem, a ja mianownikiem. rozumiesz już coś?
|
|
 |
|
jestem zazdrosna o każdą dziewczynę, o której mówisz, nawet jeżeli to tylko koleżanka z klasy. wkurza mnie każda istota płci żeńskiej mówiąca ci cześć. zachorowałam z miłości.
|
|
 |
|
nienawidzę Cię za to, że kiedyś byłeś mój.
|
|
 |
|
masz niesamowite oczy, uwielbiam ich blask. posiadasz też skórę gładszą niż jedwab. twoje różowe, pełne usta, są słodsze od kokosowej czekolady. idealnie pasuje do nich uśmiech. twój głos działa na mnie kojąco, wygania wszystkie smutki z zakamarków mojej duszy. a zapach, dzięki niemu nie potrafię się skoncentrować. jesteś wszystkim co mam. jak dobrze, że marzenia się spełniają.
|
|
|
|