 |
intensywne poczucie ignorancji.
|
|
 |
A ja dalej pamiętam jak topiłam się w twojej ulubionej bluzie..
|
|
 |
Siedzę na parapecie, wyziębiłam już cały pokój, gwiazdy zaglądają do środka, a ja z kubkiem gorącej herbaty nie czuję już nic, nawet zimna.
|
|
 |
Nocną porą grywam w klasy z księżycem, a gdy świt się zbliża to znowu ja...
winna-niewinna, niekochana dziewczyna.
|
|
 |
i to pewnie niewłaściwy czas, ale biorąc pod uwagę fakt, że na to raczej nigdy nie będzie odpowiedniej pory -odejdę właśnie teraz, o 5:35.
|
|
 |
Sprzedam tanio sentymenty.
|
|
 |
Skondensowana ta nasza chora miłostka.
|
|
 |
Dzień dobry. Poproszę szczęście na patyku.
-Ile płacę?
- 20 przepłakanych nocy, trochę straconych nadziei, tuzin momentów załamania, kilka lat gonitwy za radością, parę miesięcy tęsknoty, 2 lata oczekiwań, trochę bólu i dużo łez.
-Aż tyle za odrobinę szczęścia?
|
|
 |
Na zegarze 22:22. Przez moją głowę przewija się wygłodniała szarańcza wspomnień, a białe ściany zaczynają przypominać kolor Twoich oczu. Patrząc na kieliszek nie jestem już pewna czy tkwią w nim pozostałości wody czy też z moich oczu spadł deszcz wprost do cienkiego szkła. Kątem oka widzę jak stróżka krwi sączy się w śnieżno białe prześcieradło, bo nawet nie zauważyłam, że przez nierozwagę położyłam się na zbitej butelce. Nawet nie bolało. Ból serca zagłuszy każdy inny rodzaj bólu. Przez okno wlewały się pierwsze promienie słońca, a kałuża pod łóżkiem zaczęła przybierać kształt Twojej twarzy. Na zegarze 11:11, a ja znów mam ochotę przestać oddychać...
|
|
 |
Codziennie widzę Cię przy stoliku obok i z maniakalną zazdrością wlepiam wzrok w łyżeczkę, która ma ten zaszczyt dotkąć Twych ust..
|
|
|
|