 |
|
Dawno wyszliśmy z określenia "tylko przyjaciele", nie? /esperer
|
|
 |
|
nocą opada zasłona, która osłania naszą duszę. stajemy nadzy przed prawdą, wrażliwi na ból, krusi i bezbronni. nocą nie ma żadnych barier, nocą pocałunki smakują lepiej, słowa nabierają większej mocy, ciało wyostrza się na każdy bodziec. nocą podstępne myśli wkradają się w zakamarki naszej podświadomości mącąc spokój, który i tak od dawna jest już zachwiany. nie pozwalają zasnąć, odbierają oddech, wywołują stan, którego tak panicznie się boimy. nocą wszystko wydaje się możliwe, by o świcie na nowo stać się nieosiągalnym. nocą, zamiast spać, analizujemy, gdybamy, tęsknimy. nocą umieramy na tysiąc sposobów.
|
|
 |
|
każda łza, która spłynęła po naszych policzkach ma inną historię, każda zabiera więcej lub mnie bólu, każda oczyszcza duszę, która tak strasznie krwawi. każda łza coś znaczy, każda spłynęła z jakiegoś powodu, każda wyrywała na stałe szramę w sercu.
|
|
 |
|
staję nago przed lustrem niepewnie w nie zerkając. po chwili momentalnie zamykam oczy. nie potrafię. nienawidzę każdego milimetra swojego ciała. bo jak można lubić te fałdy tłuszczu? nie wspomnę już o pokochaniu tego. nie mogę tak wyglądać, nie dam rady. zrobię wszystko aby schudnąć. nikt nie musi nic wiedzieć, przecież wciąż mogę jeść, wystarczy później to zwrócić. nie obchodzi mnie to, że już powoli tracę siły, a idąc ulicą nagle robi mi się słabo. nie ważne. po prostu chcę się dobrze czuć we własnym ciele. w końcu mi się to uda.
|
|
 |
|
jeszcze kilka minut temu nie pozwalał mi opuścić jego ramion. kilka minut temu byłam w innym świecie, naszym świecie. kilka minut temu czułam, że znajduję się we właściwym miejscu, z właściwą osobą. a teraz? znowu jestem sama, znowu go nie ma, znowu tęsknie, choć nie tak dawno moje oczy wpatrywały się w jego łagodne tęczówki. moje ciało nadal pamięta jego dotyk, usta smak jego ust, a dłonie, nadal są ciepłe od dotyku jego rąk. jesteśmy jednością, a gdy on odchodzi, czuję jakby jakiś kawałek mojej duszy zostawał przy nim, jakby na stałe zapisał się w jego osobie. kocham go niewyobrażalnie mocno i nie wyobrażam sobie dnia, w którym miałabym otworzyć oczy i wiedzieć, że go nie zobaczę, nie wyobrażam sobie dnia, w którym to wszystko miałoby się zakończyć.
|
|
 |
|
może to nie z nim jest problem,ale właśnie ze mną?może wszystko to co o mnie mówi jest prawdą,której nigdy nie chciałam do siebie dopuścić?jestem trudna,wiem o tym,ale wciąż tak jak każdy potrzebuję odrobinę miłości.egoistycznie oczekuję jej od niego,kiedy sama chcę wszystko zakończyć.tylko dlaczego nagle na jego widok moje serce nagle się obudziło?to chore.siedzę kolejną noc z rzędu,patrząc w sufit i obwiniając się o wszystko.słusznie?nie wiem.według niego pewnie tak.nie wiem już kim jestem.wszystko czuję z milion razy mocniej niż normalnie.tydzień temu,dokładnie o tej godzinie leżałyśmy razem śmiejąc się z minionego wieczoru.obydwie byłyśmy szczęśliwe,bo miałyśmy przy sobie facetów,na których nam zależy,przynajmniej jej,w moim przypadku była to bardziej kwestia ilości alkoholu we krwi.a może jednak nie?jego najlepsi przyjaciele tłumaczą się za niego,że jest bardzo nieśmiały i mam się nie poddawać.z tym małym problemem,że nie mam siły aby spróbować.za dużo myślę.
|
|
 |
|
nie znienawidził miłości, tylko pokochał nienawiść / HuczuHucz
|
|
 |
|
Im bardziej kogoś potrzebuje, tym bardziej wszystkich odpycham.|k.f.y
|
|
 |
|
Szybko biegniemy przed siebie. Spokojnie i cicho. Bez odstępów, blisko. Byłam w szoku unosząc się nad ziemią. Pół anioł, ze skrzydłami i nawet mówi normalnie. On nie przestanie mnie zaskakiwać. Wyjście z szoku i zrozumienie, co się właściwie stało zajęło znacznie więcej czasu. Tylko pytając nikt nie odpowiadał, bo przecież dobrze pamiętaliśmy.|k.f.y
|
|
 |
|
wczoraj minął miesiąc, trzydzieści dni, odkąd jesteśmy razem, trzydzieści dni, w których każdy następny sprawiał, że wznosiłam się wyżej, ku bram szczęścia. nadałeś każdej minucie i każdej godzinie sens, pozwoliłeś na nowo oddychać pełną piersią, dałeś motywację, by podnieść się z łóżka i poskładałeś to poranione serce w całość, a to nie lada wyczyn. nawet nie wiem jak mam to opisać, ale przy Tobie wszystko jest inne, wszystko nagle staje się tak banalnie proste, jakby będąc z Tobą miała na nosie różowe okulary. jesteś pierwszym, który może jednocześnie zadać mi ból jak i nakarmić euforią. jesteś pierwszym, dla którego moje serce przyspiesza. jesteś pierwszym, który na stałe zapisał się w moim krwiobiegu, w mojej duszy, we mnie. jesteś, i mam nadzieję, że tak zostanie.
|
|
 |
|
wiedziała, że jest typem chłopaka, który może mieć każdą. wiedziała,
że swoją urodą powala nie jedną, że nie tylko jej się podoba. że
świetnie gra, że wszyscy go lubią, że jest przede wszystkim popularnym
chłopakiem. patrzyła na niego z dystansem. gdy tylko mogła przyglądała
się mu uważnie by zapamiętać każdy, nawet drobny szczegół. mimo
ostrzeżeń przyjaciół brnęła w to dalej. sama nie wiedziała, że
zauroczyła się w nim po uszy. i mimo tylu słów, że nie jest typem dla
niej uparcie chciała wiedzieć o nim jak najwięcej. chciała poznać jego
wnętrze, tak dokładnie by potem płakać po nocach. jako jedyna widziała
w nim kogoś innego, wyjątkowego. dostrzegła w nim to coś, co inni
omijali. / winter_morning
|
|
|
|