 |
|
chcialabym, zebys wiedzial co to znaczy tesknic za kims, kto nie jest juz twoj / doyouthinkyouknoowme
|
|
 |
|
chyba znacznie latwiej jest uniezależnić sie od rodziców, nałogów i zlych przyzwyczajen niz od milosci / doyouthinkyouknowme
|
|
 |
|
i teraz to ja bede ta niedobra, ta ktora imprezuje by zapomniec, ta ktora ma wszystkich w tyle, moze wetedy zobaczysz kogo straciles / doyouthinkyouknowme
|
|
 |
|
czym można zabić rok milości? obojetnościa / doyouthinkyouknowme
|
|
 |
|
Nie rób sobie krzywdy przez rzeczy na które nie masz wpływu.
Bo depresja jak tyfus niszczy społeczeństwo
I niektórzy poddają się tej dziwce zbyt często
|
|
 |
|
Pierwsza miłość i pierwszy foch przyjęty na klatę
|
|
 |
|
Wiesz, że jestem szaloną suką.
Robię co chcę, kiedy tak czuję.
Wszystko co chcę zrobić to stracić kontrolę.
|
|
 |
|
Żyjemy w erze przeterminowanej cnoty i globalnej depresji nastolatków.
|
|
 |
|
Siedzisz w pustym pokoju, trzymasz w ręce pusty kubek, patrzysz na puste ściany, a w pustej głowie tysiące myśli rozrywają cię od środka. Czujesz, że powoli ta pustka wyżera wszystko. Nie pozostawia niczego, przechodzi przez twoje życie jak tornado, a ty jedyne co możesz zrobić,to czekać. Bo przecież nie masz siły, jesteś tak słaby, że przewróciłby cię byle wietrzyk. A teraz twoim rywalem jest huragan pustki,który jest bezlitosny. Siedzisz ciągle w tym samym pokoju,trzymasz w ręce ten sam kubek, patrzysz na te same ściany i w tej samej,co zawsze, głowie nie czujesz już niczego. Nie ma myśli, nie ma huraganu,nie ma ciebie. I tylko możesz się domyślać, że w tej chwili musiało ci być bardzo smutno i bardzo źle, bo przecież obiecałeś ludziom, że niczego sobie nie zrobisz. Ale przecież ciebie tutaj już nie ma.
|
|
 |
|
Nie żałuje niczego w moim życiu. Wychodzę z założenia że wszystko to o przeżyłam, wszystkie błędy które zdarzyło mi się popełnić, wszystkie dobre i złe doświadczenia mają swój sens. Składają się na to kim dzisiaj jestem.
|
|
 |
|
nic tak bardzo mnie nie niszczy, jak obojętność bliskich mi ludzi. każdy myśli, że ze mną wszystko jest w porządku, a tak naprawdę każdy spieprza ode mnie, jak najdalej tylko się da. ludzie nazywają się moimi przyjaciółmi najczęściej, gdy czegoś ode mnie chcą. ja oddawałam im całe swoje życie, poświęcałam wolną chwilę, a co w zamian dostałam? nieobecność, pustkę z ich strony. tak, właśnie teraz ich nie ma, gdy najbardziej ich potrzebuję. zajmują się sobą, własnym życiem. nie interesują się tym co u mnie słychać, czy wszystko, aby na pewno jest w porządku. nie przejmują się tym, czy żyję, czy wręcz przeciwnie. nie obchodzi już ich nic poza tym, aby mieć ode mnie spokój... szkoda. aczkolwiek to cholernie mnie boli, bo ja powierzyłam im siebie, poświęciłam tak wiele ryzykując przy tym wiele rzeczy, a co w zamian zyskuję? tylko wyłącznie nauczkę na przyszłość, że nie powinnam nikomu więcej pomagać. lecz moje serce jest tak głupie, że nie potrafi sprawić, abym stała bezczynnie...
|
|
 |
|
Szczerze, to rzadko jest chujowo tak jak dziś. Rzadko jestem doprowadzona do stanu, że wyjmuje z szafki butelkę wódki i zaczynam ją pić z gwinta i odpalam wkurwiona szluga przed kompem. Takie sytuacje, nie zdarzają się zbyt czesto. Zazwyczaj te sytuacje wywołuje On, albo Ona.
|
|
|
|