 |
mieszkać będziemy wśród gwiazd..
|
|
 |
Dlaczego tak jest, że po stanach euforii schodzą wszystkie kolory do poziomu szarości?
|
|
 |
nic nie zabolało mnie bardziej jak moment, kiedy palcami zgasił palącą się świeczkę, mówiąc przy tym, że muszę wziąć z niego przykład. szkoda, że kiedy podniosłam pełna gotowości dłoń, uświadomił mnie, że miał na myśli moje uczucia, a nie płomień tej cholernej świeczki, która odbijała się w jego tęczówkach jak na jakimś ckliwym romansidle. miałam ochotę rzucić nią mu w twarz, no ale nawet w takiej sytuacji nie miałam serca oszpecić jego ślicznej buźki.
|
|
 |
|
Ratujemy to, co nas wyniszcza. Mimowolnie zabijając się krok po kroku.
|
|
 |
|
lubię bujać się po klubach - ale tych w których z głośnika leci dobry bit. lubię walić czystą wódkę - ale nie pogardzę też drinkiem. lubię nosić luźne rzeczy - ale potrafię też wskoczyć w kieckę. lubię wyróżniać się z tłumu - ale potrafię też schować się w kąt jak szara myszka. lubię być inna, mieć swój świat i inaczej ustawione pionki na planszy zwanej życiem - niż Wy. / veriolla
|
|
 |
` A potem żyli długo i szczęśliwie, roześmiała się. Nie. Małżeństwo zbudowane na oszustwie zawsze pozostanie oszustwem. `
|
|
 |
stęskniłam się za Twoimi perfumami, które potrafiły wywołać przyspieszony oddech i rumieńce na twarzy.
|
|
 |
nic nie irytuje mnie bardziej niż moment, kiedy siedzę na znienawidzonej matmie i nie mogę rozwiązać zadania bo w myślach mam tylko Twoje wczorajsze słowa na pożegnanie. obliczam działanie, a zamiast wyniku zapisuję Twoje imię. przez tak prymitywne zajmowanie moich myśli skazujesz mnie na brak wykształcenia, skarbie.
|
|
 |
Twój zapach jest dla mnie jak narkotyk. zacznę sobie wkrótce dawkować fiolki Twoich perfum. tak w ramach zaspokajania mojego narkotycznego głodu, kiedy nie ma Cię obok
|
|
 |
nie znoszę, kiedy jestem już wedle przekonana, że uda mi się z nim pożegnać raz, a dobrze, a on jakby czytając w moim myślach nachyla się nade mną, mówiąc jak kocha. uwielbia tą delikatną formę sadyzmu. kocha, kiedy przez niego kłócę się sama ze sobą. kiedy mówi mi, że odchodzi, i nie odsunie się nawet na metr, a ja wskakuję na niego oplatając nogami. 'zostań' szepczę, rozchylając usta. chociaż w myślach mam tylko bezwdzięczne 'odejdź'.
|
|
|
|