 |
|
1.Cześć, chciałabym Ci coś opowiedzieć. Chciałabym opowiedzieć Ci jak wygląda mój „zwyczajny” dzień.. Budzę się. Spoglądam na ekran telefonu szukając tam upragnionej koperty z Twoim imieniem chociaż dobrze wiem, że jej tam nie znajdę.. Zawiedziona niechętnie zsuwam z siebie kołdrę i opornie wstaję. Rutynowo wykonuję wszystkie poranne rzeczy. W drodze do szkoły ze słuchawkami w uszach wsłuchuję się w słowa, które tak dobrze odzwierciedlają obecną sytuację. Specjalnie wybieram takie kawałki. Pociesza mnie to w jakimś stopniu, że nie jestem sama z tym wszystkim. Matematyka. Moje myśli krążą gdzieś pomiędzy „pierwiastek z czterech a.. ciekawe co teraz robi? Pewnie siedzi już w ławce..cicho, skup się… pierwiastek z czterech.. Ile to jest? Boże skup się dziewczyno! Jaki on jest słodki, uwielbiam się z nim droczyć, a pamiętam jak.. dziewczyno opamiętaj się jest matematyka ! ..” Nareszcie przerwa. Uff. Każdy będzie coś opowiadał.
|
|
 |
|
"Nie mogę spojrzeć w oczy Ci i powiedzieć co czuje bo cały czas czegoś mi brakuje" - Jasik
|
|
 |
|
jeżeli miał byś opcję ponownego poznania mnie, wybrałbyś tą opcję czy inną?
|
|
 |
|
Odnajduję mój sinus,
stosunek moich marzeń do czynów
i gdy się postaram by spełnić je wszystkie,
to i tak znów skończę na dole przez triumf...
|
|
 |
|
I wstaje przede mną, nie widzę jej często i wkurwiam się przez to i to mnie przytłacza.
|
|
 |
|
Znam jedną prawdę: koniec końców i tak umrzesz sam
i sam już nie wiem czy nie jestem gotów by zostawić świat.
|
|
 |
|
Brak pęgi znowu zniszczy wszystkie pięści w nas.
Prestiż uwięził bez pamięci głowy gęstych miast
i męczy życie chcąc zwycięstwa pośród większych kart,
na stosie prawd jest ta że w końcu i tak przecież umrzesz sam.
|
|
 |
|
Pośród całego piękna świata, widząc tylko zło,
staję pod krzyżem, zanim życie zmieli mnie na proch.
Od zawsze patrzę tam, gdzie nawet nie zagląda mrok.
Innym jest łatwiej zasnąć pijąc brok i mówiąc wszystko OK!
|
|
 |
|
Odłączyłem od serca tętnice
i przeżyję, bo wszyję sobie tam inne przecznice.
|
|
 |
|
Do góry dnem z której strony znajdę tlen? Co za dzień, czy to sen? jak obudzić się? Nie chce łudzić się, zgubić się dzisiaj łatwo, światło w tunelu widzę, które może być pułapką.
|
|
 |
|
Mogłaś być mnie pewna, wiedziałaś, że nie zawiodę, choćby świat płonął, zawsze byłbym przy Tobie. Widziałem w Tobie anioła, choć inni tylko głupią blond mordę. Ufałem jak nikt inny, oddawałem Ci siebie, zaufałem tylko Tobie jednej. Złamałaś mi serce - wyrwałaś kończyny, pożarłaś mą duszę. Femme fatale, okropne tych słów znaczenie dobija każdego dnia. Złamany, skomlący podrywam kolejne, następne dziewczyny zranione przeze mnie. Zabijam ich ufność, zabijam przyjemność. Przy nikim innym nie będzie jak ze mną. Łóżkowe ekscesy - kolejne przygody. Kiedy robie to dla sportu zaczynam myśleć, że może jestem chory. Stworzyłaś mnie takim. Jedyny romantyzm na jaki mnie stać to sny w których jesteśmy wciąż razem, choć wiem, że nienawiścią zabiłbym Ciebie w sposób ten sam, który zabił mnie. Spotykasz mnie czasem i nawet nie widzisz, wiesz kim jesteś? Cholerną śmiercią, co kosą swą macha i kolejny już dzień otwierasz me rany. Krew płynie, krew kapie. Zamykam swe oczy raz na zawsze.
|
|
|
|