 |
|
i co pewnie czekałeś aż napiszę pierwsza?. zawsze to robiłam, ale to się skończyło. wszystko się skończyło. wiele zrozumiałam przez ten cały, cholerny , pusty czas bez Ciebie. jesteś zwykłym dupkiem, który pewnego dnia zostanie z niczym. dlaczego? bo nie potrafisz kochać. umiesz jedynie zadawać ból i odrzucać osoby, które chcą dać Ci szczęście. to koniec. teraz zamiast płakać, mówiąc jak mi Ciebie brakuje, mogę śmiało mówić z uśmiechem na twarzy, że już Cię nie kocham. jestem tego pewna. jestem szczęśliwa. nigdy już nie sprawisz, że zacznę płakać. nigdy. nawet nie próbuj wracać.
|
|
 |
|
"czy jest na świecie chociaż jeden człowiek, który jest w stanie Cię okiełznać, głupia Żaklino?"- zapytał,idąc za mną na mieście, podczas gdy ja podskakwiałam sobie i śpiewałam. "jestem wolnym ptakiem, wal się" - krzyknęłam w Jego kierunku, popijając wódkę. "tak myślałem. to nieuleczalne"- powiedział, z załamaną miną, nadal idąc za mną, a jednocześnie udając,że mnie nie zna. || kissmyshoes
|
|
 |
|
trudno jest odbudować coś czego już praktycznie nie ma.
|
|
 |
|
"ej,a jakbyśmy byli małżeństwem?"-wyskoczyłam nagle do przyjaciela. popatrzył na mnie jak na idiotkę. "no to bym Cię zabił"-odpowiedział spokojnie. zakrztusiłam się aż herbatą, którą piłam, bo przygotowana byłam na inną, miłą ,odpowiedź. "dlaczego byś mnie zabił?"-zapytałam,zdziwiona. "bo Cię kocham, ale Cię nienawidzę. bo Cię uwielbiam, ale z chęcią czasami bym Ci nogi z dupy powyrywał. bo jesteś fajna, ale głupia, i wogóle bo masz na imię Żaklina i wyglądasz jak chodzący kotlet mielony" - spokojnie odpowiedział, zmieniając kanał w tv. patrzyłam na Niego z otwartą ze zdziwienia gębą. " Ty jesteś nienormalny" - wydukałam,skrzywiona. "o właśnie! zapomniałem jeszcze dodać, że właśnie też jesteś nienormalna" - powiedział, śmiejąc się, i wychodząc z pokoju, bo widział, że zaczynałam szykować się do uderzenia Go poduszką w ten głupi i pusty łeb. || kissmyshoes
|
|
 |
|
wkońcu,po tak długim okresie milczenia,zgodziłam się na spotkanie.gdy przyszłam,siedział na ławce z kwiatami.nagle mnie dostrzegł.wstał,podając mi kwiaty."daruj sobie,masz pięć munut"-powiedziałam,nie przyjmując bukietu."ale nie da się tego wszystkiego wyjaśnić w pięć minut"-powiedział smutno."wisi mi to.trzeba było nie odpierdalać,to byś się nie musiał tłumaczyć"-odburknęłam."Żaklina,daj mi tą ostatnią szansę"-wyskoczył nagle.zaśmiałam się."myślisz,że po to tu przyszłam?że chcę dać Ci szansę?pojebało Cię?"-wkurzyłam się."ale ja Cię kurwa kocham"-krzyknął."ale jak byś mnie kochał,nie kłamałbyś tak wiele razy"-powiedziałam spokojnie.patrzył mi w oczy,zastanawiając się nad czymś."to co,to już nie się znamy?nie ma Nas?"-zapytał."jakbyś zgadł"-powiedziałam,żegnając się uśmiechem i odchodząc."ale Żaklina.."-krzyknął. przerwałam mu."za późno na 'ale'"-powiedziałam,odwracając się jeszcze na chwilę w Jego kierunku,i spoglądając w Jego oczy-zapewne już ostatni raz w życiu.||kissmyshoes
|
|
 |
|
już nie napiszę,bo nie mam nic do powiedzenia...tęsknię,ale jest jak jest i nie chcę nic już zmieniać.
|
|
 |
|
"...wolny status - przyjmuje wszystko z automatu, lecz gdy widzi zdjęcie byłej dostaje ataku..." ;]
|
|
 |
|
Powiedzieć Ci jak jest? Idealnie. Jaram się. Cały czas o nim myślę i szybciej bije mi serce, kiedy zobaczę wiadomość od niego. Skaczę z radości, kiedy idziemy razem na spacer i ciągle się uśmiecham. Uginają mi się kolana przy każdym jego spojrzeniu w moją stronę. Cała drżę, kiedy mnie dotyka. Nie chcę być z nikim innym, przy nikim innym tego czuć nie będę.
|
|
 |
|
Ja wciąż tyle pytań mam choć,
czasem już nic mnie nie dziwi,
i wiem, że nie znajdę tam recepty jak być naprawdę szczęśliwym.
|
|
 |
|
Olewam welon, nieweluje love.
|
|
 |
|
Za przyjaźń, bo bez tego nie doszedłbym nigdzie.
Choć z roku na rok coraz mniej nas na tej liście.
|
|
|
|