 |
Było pięć, prawie pięć, pozostało zero, pół kilo smutku, 20 deko bólu i lekki uśmiech. Łapię się za nadgarstki. Więcej.
|
|
 |
Często to analizujemy - od początku ze wszystkimi szczegółami, przerywając sobie i uzupełniając tę historię. Pojawia się uśmiech, gdy to które nie mówi, kiwa głową na znak tego, iż pamięta. Wybucha śmiechem, kiedy przypomnę sobie jakąś sytuację sprzed wielu lat, lecz one nie mają dużego znaczenia. Dopiero te trzy lata temu, wtedy kiedy na dobre wyrył swoje imię w moim wnętrzu, którego do tej pory się nie pozbyłam. I nie chcę.
|
|
 |
Pamiętam jak wpadłam do basenu i to wrażenie topienia się. Pamiętam swój pierwszy upadek z konia, przeszywający ból nosa, nadgarstka, brak czucia w biodrze. Pamiętam te obawy, które są naprawdę niczym w porównaniu ze strachem na Jego "pytaj o co tylko chcesz" i sekundy przez które czekam na kolejną opowieść o Jego przeszłości.
|
|
 |
Nigdy nie przypuszczałam, że najtrudniejsza rzecz w moim życiu będzie jednocześnie najpiękniejszą. Dziś w tych ramionach, przyznaję - losie, zaskakujesz.
|
|
 |
Każda moja decyzja jest porażką./incalculable/
|
|
 |
Twój smutny głos, moje bliskie płaczu oczy, ostatnia rozmowa, Twoje obietnice, puste słowa, pełne szczerości kocham./incalculable/
|
|
 |
- dziś już chyba nikt nie widzi Twoich dołeczków.. - kiedyś były ku temu powody/incalculable/
|
|
 |
Choć kolejny promień wdziera się poprzez deszczowe chmury, wciąż jest tak samo./incalculable/
|
|
 |
Nie możemy się dłużej razem śmiać, bo znów będziemy za blisko. Nie możemy dłużej rozmawiać, bo znów będziemy mieli zbyt dobre kontakty. Nie możemy być ze sobą szczerzy, bo znów zaczniemy się sobie zwierzać, gdy zaczniemy się sobie zwierzać zaczniemy wspominać, wspominać i tęsknić za tym co było.
|
|
|
|